Komunikacja biznes — IT

Krzysztof Kempiński
Sep 23 · 17 min read

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Mariuszem Walczakiem o komunikacji biznes — IT

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Krzysztof: Cześć! Mój dzisiejszy gość to osoba odpowiedzialna za rozwój biznesu, strategicznych partnerstw, pracy nad produktem i współpracę międzynarodowe w ramach Software House LIKI. Od wielu lata, osoba ta działa, na skraju biznesu i IT. Sama siebie określa jako osobę łączącą prawdziwy świat ze światem IT. Po godzinach gra na perkusji w jednej z krakowskich kapeli. Moim i waszym gościem jest dziś Mariusz Walczak. Cześć Mariusz! Bardzo mi miło, gościć Ciebie w podcaście!

Mariusz: Cześć Krzysztofie, bardzo mi miło. Witam serdecznie wszystkich słuchaczy!

Krzysztof: Dzisiaj będę chciał skorzystać z Twojego doświadczenia i wiedzy związanej z pracą na skraju biznesu i IT, żeby porozmawiać o temacie komunikacji biznes — IT. Jakie występują problemy, potencjalne rozwiązania oraz jak na co dzień radzić sobie z tym aspektem? Zawsze rozpoczynam od standardowego wprowadzającego pytania na rozluźnienie — Czy słuchasz podcastów? Jeśli tak, to jakich najczęściej?

Mariusz: To bardzo dobre pytanie. Nie mogę powiedzieć, że się go nie spodziewałem, dlatego, że jak dostałem zaproszenie do tej rozmowy, to pierwsze, jak zwykłem robić, to posłuchać tego, co prezentujesz. Zauważyłem, że na każdym Twoim podcaście pada to pytanie. Ostatnio nawet miałem okazję przesłuchać podcastu o Konferencjach IT, który prowadziłeś. Słucham podcastów rzeczywiście, przede wszystkim jeżdżąc samochodem. Korzystam tutaj z fajnej funkcji AppleCar. Oprócz wcześniej wspomnianego Twojego podcastu, są też takie które chętnie polecam. Nie wiem czy miałeś okazję poznać Karola Paciorka i Imponderabilia ? Jest to podcast, gdzie zaprasza różne osoby z ciekawych dziedzin. Można dowiedzieć się jak funkcjonują różnego rodzaju gałęzie świata. Oprócz tego Mała Wielka Firma, gdzie tak naprawdę poruszane są nie tylko małe kwestie, lecz dla każdego przedsiębiorcy bardzo pomocne rzeczy. Moja przygoda właściwie zaczęła się od GaryVee, który dzieli się wiedzą, jak wykorzystać potencjał mediów społecznościowych. To są główne podcasty, które śledzę, choć zdarza się też nauka języka angielskiego, BBC.

Krzysztof: Zawsze pytam gości o tę kwestię, ponieważ sam dowiaduję się o nowych podcastach. Powstaje ich stosunkowo dużo. Nie sposób wyłapać, jakie fajne, nowy tytuły pojawiają się na rynku. Niekiedy goście podpowiadają mi całkiem fajne pozycje. Przechodzimy do mięsa naszej rozmowy, czyli o komunikacji biznes-IT. Masz ponad 27 lat, jeśli dobrze doliczyłem się na LinkedInie, doświadczeń z różnymi branżami jako sprzedawca, osoba zajmująca się marketingiem, dzieleniem się wiedzą i produktem — stosunkowo szeroki zakres miałeś okazję zawodowo dotknąć i miałeś okazję obserwować jak wygląda komunikacja w tych różnych branżach, nie tylko w IT. Chciałem Cię zapytać czy IT jest pod tym względem inne? Czy czymś się wyróżnia?

Mariusz: Pamiętam jak dzisiaj, kiedy prezes LIKI Jan Ekiel powiedział: „Mariusz, dołączasz do nas to super. Na pewno będziemy się dzięki temu razem szybciej rozwijać. Pamiętaj — świat IT jest inny od tego, który znasz. Osoby tam pracujące są trochę inne”. Miał na myśli to, że ta inteligencja i IQ jest na bardzo wysokim poziomie. To jest prawda. Szczególnie jeśli chodzi o deweloperów, którzy jeżeli chcą być profesjonalistami są bardzo wymagający pod kątem wszystkich detali i szczegółów, które należy zaprogramować. Jak wiemy sami, pewnie dzisiaj też o tym porozmawiamy, świat biznes czy też osoby, które na co dzień budują relacje ukierunkowane są na sprzedaż, raczej mają mocniejszą miękką stronę i niekoniecznie skupiają się na tych detalach. Rzeczywiście jest tak, że dział IT jest bardziej wymagający. Ja miałem to szczęście, że współpracując z różnymi firmami mogłem spróbować różnych branż: od AGD, bankowość, ubezpieczenia, sprzedaż bezpośrednią, po sprzedaż sprzętów do maszyn rolniczych. Z tego, co widzę, we wszystkich branżach, w których występuje przemysł techniczny lub produkcja jest to coś wyjątkowego, jednak w IT jest to najbardziej wyjątkowe.

Krzysztof: Czy większa inteligencja i zważanie na detale ma przełożenie na komunikację?

Mariusz: Zawsze ma to przełożenie na komunikację. Ja uważam się za specjalistę od komunikacji i budowania zespołów. Stąd też cały czas rozwijam i poszerzam wiedzę. Bardzo lubię teorię Junga, kolorów. Tam występują cztery kolory: żółty, niebieski, zielony i czerwony. Osoby, które są umysłami ścisłymi, osoby bardzo mądre, w których głowach jest bardzo duża koncentracja na detalach przedstawione są kolorem niebieskim. Cechują się one introwersją, czyli niekoniecznie wyrażają swoje poglądy bardzo otwarcie. Z drugiej strony są osoby żółte i czerwone, które dużo lepiej budują relacje, ale detale tutaj trochę uciekają. Sama kwestia osobowości, tego, co nas ukształtowało, czym się interesujemy ma wpływ na to jak się komunikujemy. I teraz pozostaje pytanie czy jesteśmy w stanie znaleźć ten wspólny język, który oczywiście istnieje.

Krzysztof: No właśnie, od kilku lat pracujesz w Software House po stronie biznesu i dlatego chciałem cię zapytać jak myśli ten biznes. Czy cele sprzedażowe, osiągnięcie określonych wyników finansowych zdobycie KPI są głównym priorytetem, z którym masz do czynienia na co dzień? Czy to osiąga się kosztem innych aspektów pracy?

Mariusz: Tutaj przyznam szczerze, że mógłbym powiedzieć trochę więcej o całej branży IT, dlatego, że mówiąc tylko o LIKI, mówiłbym tylko o sobie i o tym jak postępujemy w kwestiach biznesu. Jedną z rzeczy, za którą jestem odpowiedzialny w LIKI jest rozwój biznesu za granicami kraju. Są też osoby, które odpowiadają za rozwój biznesu w Polsce. Zaczynając od siebie, my w LIKI nie jesteśmy ukierunkowani wyłącznie na sprzedaż, czyli nie działamy za wszelką cenę, nie wszędzie i nie na hura. W tej chwili staramy się pracować nad wizerunkiem profesjonalisty i nad jakością naszych usług, tak, by klienci wracali potem z polecenia. Jest więc tutaj troszeczkę inaczej. W ramach organizacji pracodawców IT (SODA — Software Development Association), która powstała w ubiegłym roku, mam do czynienia z innymi firmami, dzięki czemu mamy wiele różnych okazji, żeby powymieniać się doświadczeniami. Myślę, że to też wynika z tego, w którym miejscu jesteśmy z firmą. Na samym początku, kiedy koszty oprogramowania są dosyć duże, koncentrujemy się na tym, żeby mieć klientów, kontrakty oraz projekty i, żeby jak najszybciej zapewnić pracę dla programistów. Tymczasem im firma jest większa, tym bardziej koncentrujemy się na spokoju, jakości, przewidywaniu i na tym, żeby praca była ciekawa. Na koniec, są też takie firmy, które najczęściej są założone przez pasjonatów, szczególnie technicznych, u których na pierwszym miejscu jest to, żeby robić fajne projekty. Przede wszystkim, skupiają się oni na tym, żeby robić coś ciekawego, a wszystkie kwestie finansowe i technologiczne odsuwają na bok. Tutaj są firmy, które albo osiągnęły sukces i dalej są z nami, albo takie, którym się to nie udało, bo sfera finansowa i to, czy zarabiamy pieniądze też jest istotne.

Krzysztof: Fajny przekrój. Myślę, że żeby dobrze zrozumieć komunikację biznes — IT, trzeba, oprócz biznesu, o którym już wspomniałeś, zrozumieć też IT. Bazując na twoim doświadczeniu, jak wygląda perspektywa IT? Czy kwestie technologiczne, czyli wybór konkretnych rozwiązań, utrzymanie ich i procesy wytwarzania oraz programowania, są jedynym zakresem, który interesuje branżę IT?

Świat IT jest podzielony na wiele obszarów i każdy z nich zajmuje się czymś innym

Mariusz: Rozumiem, że definiujesz IT jako programistów deweloperów. Ten świat jest podzielony na wiele obszarów, którymi zajmują się te osoby. Są tacy, którzy tworzą wszystko od początku, rozpisują architektury, ale też ci, którzy zajmują się ich utrzymaniem, czy też infrastrukturą serwerową. Im bardziej ich praca jest związana z tworzeniem, czyli tak zwany frontend, tym bardziej rozwinięte są ich umiejętności miękkie i bardziej interesują się tym, żeby ich praca była ciekawa i kreatywna. Za to osoby, które interesują się backendem czyli przedmiotami ścisłymi, bardziej zwracają uwagę na stabilność oraz bezpieczeństwo i na to, w jaki sposób może się to skalować w rozwoju danej infrastruktury. Firma powinna być w stanie wejść w świat IT i go zrozumieć. Najczęściej klient lub firma, która zleca wykonanie danego oprogramowania lub aplikacji wie jakie funkcje i efekt chciałaby uzyskać. Natomiast niewiele czasu poświęca się na szczegółową analizę procesów, które powinny zachodzić w danym oprogramowaniu. Przez to wydaje im się to bardzo proste. Szczególnie mówię tutaj o klientach niezwiązanych z branżą IT. Bagatelizują oni kwestie techniczne, które później wychodzą w trakcie użytkowania. Kiedy dołączyłem do branży IT, z którą miałem okazję współpracować w przeszłości jako klient, wiedziałem, że te procesy są istotne. Jednak dopiero po dołączeniu do Software House dowiedziałem się jak bardzo trzeba przewidywać pewne rzeczy, związane na przykład z rosnącą liczbą uczestników danego podcastu, czy jak zadbać o ochronę danych, szczególnie po pojawieniu się RODO. Osoby, które zajmują się tworzeniem oprogramowania potrafią to bardzo dobrze zrozumieć. Te umiejętności, szczególnie związane z przedmiotami ścisłymi, sprawiają, że dla nich jest to bardzo oczywiste. Natomiast ten błąd w komunikacji wynika z tego, że dla drugiej strony nie jest to tak oczywiste. W zależności od temperamentu osób pracujących w IT i tych po drugiej stronie, albo jesteśmy w stanie wytłumaczyć to sobie nawzajem, albo rodzą się z tego powodu różnego rodzaju konflikty. Zapytałeś mnie wcześniej o to dlaczego IT jest wyjątkowe. Otóż, w wielu branżach produkcyjnych, czy choćby budowlanej, zazwyczaj procesy są powtarzalne. Można je optymalizować, a technologie są dobrze znane. Co jakiś czas pojawiają się innowacje, które możemy na spokojnie przetestować. Natomiast branża IT ciągle ma do czynienia z czymś nowym. Ciągle pojawiają się nowe funkcjonalności, frameworki, rozwiązania oraz urządzenia, z których korzystamy. Jeśli chodzi o urządzenia mobilne, to nie jestem pewny czy możemy podać ilość różnych modeli, które obecnie znajdują się na rynku. O ile inżynier, który buduje most musi dobrze znać technologię i jest w stanie wykonać identyczny most na podobnych warunkach, o tyle projekty IT są niepowtarzalne. Oczywiście pewnych elementów można użyć ponownie, ale zazwyczaj spotykamy się z innymi warunkami. Na koniec nasz klient, który zamówił aplikację, chciałby, żeby działa ona na każdym telefonie. Jednak on sam nie jest w stanie powiedzieć do jakiej wersji i jak długo powinniśmy to wspierać. Praca nie kończy się tylko na napisaniu aplikacji. Musimy zastanowić się co będzie kiedy pojawi się nowy telefon. To są rzeczy, które w IT ciągle się zmieniają. Dlatego programiści muszą cały czas być na bieżąco, muszą interesować się innowacjami. Dla nich oczywiste jest to, że każdy, kto pracuje w IT powinien tak robić. W LIKI fajne jest to, że weszliśmy w ten świat, daliśmy się mu porwać i na bieżąco się aktualizujemy. To bardzo pomaga i można powiedzieć, że u nas nie ma konfliktu między IT a biznesem. Jak to wszędzie, zdarzają się konflikty, ale nie ma czegoś takiego, że zupełnie nie możemy się ze sobą dogadać.

Krzysztof: Niezwykle istotnym aspektem komunikacji jest to, żeby zrozumieć drugą stronę i właśnie o tym zrozumieniu chciałbym chwilę z Tobą porozmawiać. Mam wrażenie, że biznes nie zawsze chce poświęcać czas na analizę problemu związanego z IT. Nie chcą rozmawiać o tym jakie konsekwencje mogą wynikać z pewnych wyborów czy założeń. Sprzedawcy wolą doprowadzić do zamknięcia deala, a później niech się dział techniczny martwi realizacją. Wszędzie tutaj jest pewne niezrozumienie. Czy obserwujesz coś takiego na co dzień? Jak to się przekłada na komunikację wewnętrzną?

Mariusz: W wielu przypadkach jest to przełożenie presji drugiej strony klienta. Oczywiście my, jako osoby reprezentujące biznes chcemy pozyskać ten kontrakt, czy projekt. Moja praktyka mnie nauczyła, że jeżeli nie dogra się tych wszystkich rzeczy, to wywiązanie się z umowy staje pod znakiem zapytania. Na koniec klient z zewnątrz patrzy na funkcjonalności, na to, czy wszystko działa i w domyśle zostawia nam wszystkie rzeczy, o których on nie chciałby już myśleć. Zdarza się, że omija się ten aspekt techniczny, bo nie ma na niego czasu, a na koniec wychodzi różnie. W ten sposób powstaje konflikt pomiędzy tymi, którzy odpowiadają za oprogramowanie i tymi, którzy zajmują się stroną biznesową. My już przestaliśmy to robić. Od dwóch lat pracujemy w LIKI nad tym, żeby mieć w biznesie jak najszerszą wiedzę, która potem pomoże osobom tworzącym oprogramowanie. To są pytania, które zadajemy: o co należy zapytać? jaką analizę na początku zrobić? My już jesteśmy w stanie odpowiedzieć na 20–25% zapytań, które przychodzą do nas i ocenić z perspektywy biznesu czy one mają szansę za wykonanie, czy nie. Od razu widzimy czy druga strona jest otwarta na jakiekolwiek analizy, na sprawdzenie. Na przykład, przychodzi do nas prośba o zbudowanie nowego Facebook’a z budżetem w wysokości 30 tys. złotych. Już wiemy, że to się nie uda, więc zapraszamy do wykonania takiej analizy. Tutaj dużo się zmieniło. W LIKI od jakiegoś czasu mamy bardzo fajnego CTO, Krzyśka Wyrzykowskiego, i staramy się z nim dosyć blisko współpracować, po to, żeby biznes szedł w parze z IT. Idziemy głowa w głowę i staramy się razem zastanawiać nad nowymi projektami. Jeżeli nowy projekt, to jaki on będzie miał wpływ na zatrudnienie zespołu? Jaki to będzie miało wpływ na stan technologiczny? Jeżeli zespół chce rozwijać się w jakiejś dziedzinie, na przykład deweloperzy chcieliby poznać nową technologię, albo spróbować jakiegoś nowego rozwiązania, my w biznesie staramy się szukać takich projektów, które dadzą tym osobom możliwość rozwoju. Rzeczywiście współpracujemy bardzo blisko. Jedną z fajniejszych rzeczy, która odbywa się nie tylko u nas, ale też w innych firmach, są tak zwane devtalki, podczas których osoby techniczne dzielą się wiedzą na temat różnych rozwiązań, czy też błędów, które popełnili oraz jak ich uniknąć. W naszym przypadku staramy się rozwijać umiejętności miękkie i dawać szerszy know-how. Bliska współpraca jest możliwa i można powiedzieć, że wtedy wykluczają się wszelkie animozje czy konflikty. Jednak, jak mówiłem, każdy projekt jest nieprzewidywalny, więc zdarza się tak, że mimo tego, że mamy przygotowaną listę 50–60 fajnych pytań, nagle trzeba będzie dopisać jeszcze jedno, o którym nie pomyśleliśmy.

Blisko współpraca jest możliwa. Wtedy wykluczają się różne animozje czy konflikty

Krzysztof: Chciałbym jeszcze pociągnąć ten temat współpracy biznes — IT. Moim zdaniem odbiór tego, co jest dla nas definicją skończonego produkcji również ma tutaj znaczenie. Dla biznesu gotowy produkt to jest taki, który jest wdrożony, a faktura została wysłana do klienta. Natomiast w IT jest różnie, bo już jakaś wersja demo może być traktowana jako skończona. Ten walor techniczny jest dużo bardziej istotny, niż całościowe podejście do projektu. Czy zauważasz wpływ percepcji gotowego produktu na potencjalne zgrzyty w komunikacji biznes — IT?

Mariusz: Czasami tak się zdarza, ale zastanawiam się czy w ogóle spotkałem skończony produkt IT. Są projekty, w których prowadzimy prace od dwóch lat i ciągle coś rozwijamy. Oczywiście pewne funkcjonalności, jak agile w Spotify, który zainspirował resztę, są wyważone i zamykają się. Jednak de facto, te produkty ciągle rozwijają się i rosną. To jest ciekawe, bo jak sobie teraz przypominam, to nad każdym produktem nadal pracujemy. Z punktu widzenia biznesu zewnętrznego i klienta, apetyt często rośnie. Jeden z projektów, które rozwijamy nazywa się Power Report. On miał na początku prostą funkcjonalność zbierania danych, a potem okazało się, że fajnie byłoby móc dodawać zdjęcia i komentarze. Teraz zaczęła się też rozmowa o geolokalizacji. To ciągle żyje, pomijając już fakt, że w związku ze zmieniającym się środowiskiem trzeba było wprowadzić nowe technologie z punktu widzenia zabezpieczeń danych czy też zadbać o to, by współpracowało to z nowymi modelami telefonów. Jest to bardzo trudne do określenia. My to rozwiązujemy w ten sposób, że w ważnych projektach, a ostatnio mamy same ważne, angażujemy i osoby z biznesu, i z IT. Podchodzimy do tych rozmów wspólnie, próbujemy rozłożyć dany projekt na czynniki pierwsze i ustalamy co kto zrobi i jakie mamy możliwości. Chociaż czasem pojawia się presja ze strony biznesu, żeby to było szybciej.

Krzysztof: Jasne, znam to doskonale. Myślę, że również świadomość po stronie klienta jest istotna, bo klient, który chce drugiego Facebooka pewnie nie zrobił pracy domowej. Natomiast tacy, którzy mieli już okazję realizować jakieś projekty w podejściu agilowym i wiedzą, że raczej inkrementalnie, a nie “waterfallowo” dowozi się kolejne etapy są osobami, z którymi pracuje się znacznie łatwiej. Na koniec dnia, komunikacja jest czymś, co następuje między ludźmi, niezależnie od tego, czy mówimy tutaj o biznesie, kliencie, czy o IT, jako o czym nienamacalnym. Mimo wszystko faktycznie jest to komunikacja człowiek — człowiek. Jako ludzie mamy inne osobowości, wartości, inaczej podchodzimy do życia. Czy te różnice w osobowości ludzi, z jednej strony technicznych, z drugiej biznesowych, potencjalnie przekładają się na problemy w komunikacji?

Mariusz: Mógłbym odpowiedzieć jednym słowem: tak. Kiedyś widziałem bardzo ciekawy obrazek z takim niemowlakiem o innym kolorze skóry i było napisane, że kiedy on się urodził, nie znał konkretnej religii, nikogo nie nienawidzi, nie dyskryminuje. Na końcu było napisane “Nie ucz go”. I rzeczywiście, tutaj nakładają się dwie rzeczy. Po pierwsze, są pewne osobowości, które się kreują. To się ciągle zmienia. Jeżeli my zaczynamy pracować w branży, która wymaga od nas skrupulatności i znajomości matematyki, to siłą rzeczy nasza półkula mózgu odpowiedzialna za logikę będzie pracowała częściej. Jest to dla nas coraz łatwiejsze, a my się uczymy. Można powiedzieć, że ta kolorystyka może się zmieniać. Nasza osobowość też się zmienia. Mało tego, na początku wspomniałeś, że gram na perkusji. Używam troszeczkę innych umiejętności na koncercie. Pojawia się wtedy inna osobowość. Inna wychodzi kiedy mamy poważne spotkanie biznesowe, jestem skupiony na detalach i pracuję analitycznie. Jakby ktoś miał mnie ocenić z zewnątrz, okazałoby się, że moja rockowa osobowość jest bardziej żółto-czerwona, a biznesowa będzie czerwono-niebieska, czyli bardziej konkretna. Żółty oznacza rozrywkę, a więc część żółto-czerwona oznacza osobę, która idzie do celu, ale jest rozrywkowa. Trzeba pamiętać też, że w różnych miejscach zachowujemy się różnie. Zaobserwowałem, że osoby, które mają bardzo wysokie IQ, często dla nich pewne jest to, że rzeczy o których dyskutujemy powinny być dla nas oczywiste. Pamiętam pewną dyskusję. Nie będę wchodził w szczegóły, ale było to rozwiązanie pewnego projektu. Zaplanowaliśmy na to dwie godziny. Po półtorej godzinie pojawiło się wiele świetnych pomysłów, a nagle wstał pewien chłopak, który jest mocnym introwertykiem, bardzo niebieskim. Podszedł on do tablicy i powiedział: “Jeżeli pójdziecie tą drogą, to na pewno nie zadziała. To na pewno nie jest taki budżet, to wymaga tego i tego i będzie trzy razy więcej, a tego nie da się połączyć, bo za trzy miesiące wyłączają support dla tej technologii”. Było tam siedem osób. Cała euforia zniknęła i wszyscy pytali czy nie mógł on powiedzieć wcześniej. A on powiedział: “No ale ja myślałem, że wy to wiecie”. Założył, że dyskutujemy o rzeczach, o których powinniśmy wiedzieć. Osoby introwertyczne raczej skupiają wszystko w sobie, w zależności od tego jak bardzo są one introwertyczne. On był akurat dosyć mocno. Musi się więc naprawdę coś zadziać, żeby on wyszedł i powiedział co ma na myśli. Najczęściej te osoby mają niesamowite umiejętności dostrzegania wszystkich błędów czy braków, ale nie mają siły przebicia, żeby to wygłosić. My też na to zwracamy uwagę i jeżeli planujemy jakieś ważniejsze ruchy, próbujemy zapraszać takie osoby i zachęcać je do rozmowy. Na pewno zadajemy im pytania, bo kiedy to zrobimy, okazuje się, że takie osoby zapytane zdradzą nam swoje zdanie, które często jest z trochę innej perspektywy. Pozwala to na koniec zmontować pełny obraz. Osobowości na pewno mają tutaj znaczenie i z pewnością też doświadczenie i wartości. Mamy różne wartości czy też różne rzeczy kulturowe, które nas kształtują. Ja spotykam się na co dzień z różnymi narodowościami przez to, że prowadzę biznes głównie poza Polską. Widać tutaj różne podejście do tematów. Trzeba pamiętać o tym, że gdzieś na dole wszyscy jesteśmy tacy sami, ale postrzegamy świat przez pryzmat różnych doświadczeń. Każdy te doświadczenia ma inne, bo nie ma dwóch takich samych osób. Teoretycznie można sklonować go fizycznie, ale pod kątem doświadczeń już nie. Nie chodzi o to, że mamy różne rodziny i strefy kulturowe, ale też różnego rodzaju środowisko, którym się otaczamy. Pomijam już tutaj branżę. Jung odrobił zadanie i odnalazł te cztery kolory. Potem tych metodologii pojawiło się dużo więcej. Ja znam co najmniej kilka i kilka stosuję w różnych sytuacjach, jeśli chcę budować fajne zespoły. Wszystko sprowadza się do świadomości tego, że ktoś nie jest taki sam jak ja, niekoniecznie wszystko wie i, że inaczej może się komunikować. To jest ta główna cecha.

Znaczenie mają osobowości — mamy różne wartości moralne czy kulturowe, które nas kształtują

Krzysztof: Na początku wspomniałeś o IQ jako o czymś, co potencjalnie może wyróżniać branżę IT, ale jak mówi nam psychologia, IQ nie jest jedyną inteligencją, z którą mamy do czynienia. Jest też inteligencja emocjonalna i kilka innych. Teraz skupmy się na inteligencji emocjonalnej, która jest równie ważna. Czy myślisz, że informatykom jej brakuje? Tej inteligencji emocjonalnej, która pozwoliłaby im postawić się w miejscu drugiej osoby, rozumieć ją i zaakceptować. Czy to jest coś, co obserwujesz na co dzień?

Mariusz: Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę. Mianowicie, inteligencja emocjonalna jest czymś, nad czym zaczęło się pracować hucznie od 2017 roku w wielu branżach i korporacjach. Ludzie przypomnieli sobie, że nie chodzi tylko o to jak wiele wiedzy potrafimy zebrać w głowach i być precyzyjni, ale jak otwarci potrafimy być na drugiego człowieka. Okazało się, że na rynkach, w których trudno jest o pracownika warto otworzyć się na drugiego człowieka i warto, żeby ludzie wiązali się z firmami na dłużej. Jest to zjawisko, które cały czas pojawia się w wielu branżach. Ostatnio miałem okazję współpracować z firmą, która produkuje pociągi, bo cały czas zajmuję się też doradztwem biznesowym. Potrzebowali oni wzmocnić kwestię otwartości na innych. Inteligencja emocjonalna składa się z kilku różnych składników. Dwa z nich są kluczowe. Pierwszą jest empatia, czyli wchodzenie w buty drugiego człowieka i rozumienie go. W zależności od tego jak bardzo jestem introwertyczny, jest mi trudniej to zrobić. Im bardziej ekstrawertyczny jestem, tym łatwiej. Osoby z wysokim IQ czasami zadają sobie pytanie “Po co? Dlaczego ja mam się do niego dostosować? Przecież on może zapytać”. Tylko tutaj pytanie, czy on wie o co zapytać, a osoby bardzo inteligentne przyjmują, że wiele rzeczy jest oczywista. Z drugiej strony mamy samoświadomość tego, jak my jesteśmy postrzegani i jak odbieramy. Osoby, które są umysłami ścisłymi i opierają się na danych, często nie zdają sobie sprawy z tego, że odbierane są jako aroganckie i krytyczne, szukające dziury w całym, a nie jako osoby, które rzeczywiście mają intencje wymienienia się wiedzą. Robią to po prostu wprost. Nie jest to tylko IT, bo w zeszłym tygodniu współpracowałem z firmą, która produkuje wafle ryżowe. Jest tam wielu inżynierów. Tam też dzieją się takie rzeczy. Osoby ścisłe mówią wprost, nie owijają w bawełnę. Nie zastanawiają się one jak strona niewerbalna, miękka wpływa na tą komunikację i na inne osoby. Rzeczywiście jest to obszar, nad którym można i warto pracować. My też staramy się to robić. Na przykład, bardzo fajnie to działa w ramach organizacji SODA, gdzie nie tylko podczas konferencji czy wydarzeń poruszamy kwestie związane z techniką i prowadzeniem biznesu IT, ale też z tych sfer miękkich, czyli organizacji. Pomagamy sobie zrozumieć kto wdrożył jakie rozwiązania motywacji zespołu czy komunikacji. Staramy się to potem wykorzystywać na co dzień w swoich firmach. Kiedy rozmawiam z programistami czy deweloperami, okazuje się, że są to osoby, które chcą nad sobą pracować i dużo od siebie wymagają. Wystarczy powiedzieć dlaczego warto. To jest najtrudniejsze. Dlaczego warto wychodzić na przeciw innym i dać szansę na budowanie empatii.

Krzysztof: Jasne. Umiejętności miękkie — temat, który trochę zahaczyłeś, są według mnie tematem, który zyskuje na popularności i ważności w IT. Coraz częściej zauważa się ich istotny wpływ na pracę jednostki i zespołu. Umiejętności miękkie mają bezpośrednie przełożenie na jakość komunikacji. Jest taki mit, że twardym technicznie programistom brakuje tych umiejętności miękkich, a biznes może mieć ich nawet w nadmiarze. Czy to faktycznie jest mit, czy udało Ci się zaobserwować jaki podział?

Mariusz: Obserwuję ewolucję. Kilka lat temu, kiedy zacząłem współpracować z branżą IT krok po kroku, było mnóstwo programistów, którzy rzeczywiście pracowali nad kodami, którzy niechętnie brali udział w spotkania z klientami. Chcieli się skoncentrować tylko na tworzeniu oprogramowania i, żeby kwestię kontaktu załatwił biznes. Z racji tego, że pokazaliśmy dlaczego to jest ważne i jak to przekłada się na jakość pracy w projekcie, osoby techniczne nieśmiało zaczęły brać udział w takich spotkaniach. Dobraliśmy sobie do zespołu osoby, które mają dobrze rozwinięte umiejętności miękkie. Na końcu ośmieliły się następne osoby. Okazało się, że nie ma bardziej efektywnego spotkania z klientem, od takiego, w którym uczestniczy osoba z biznesu i ze strony technicznej. Jeśli ze strony klienta jest taki komfort, że mamy osoby, które rozumieją technologię i mogą zaangażować się w ten projekt, jest to świat idealny. Rzeczywiście jesteśmy w stanie wtedy przewidzieć większość zagrożeń, które mogą wystąpić i przedstawić wiele szczegółów, które mają wpływ na powodzenie projektu. Osoba techniczna od razu przekłada pewne funkcjonalności na kod i wie, czy są to rozwiązania, z którymi miała już ona do czynienia, lub może jest to nowy temat, który trzeba dopiero badać. Oznacza to, że ten obszar trzeba bardzo dokładnie rozpisać i się nad nim zastanowić. Staramy się pracować w duetach, kiedy jest to możliwe. Z drugiej strony, kiedy wzięło się na klatę zlecenie, którego nie byliśmy pewni, musieliśmy stawić mu czoła. Udało nam się wstępnie podpisać kontrakt, a później przychodzimy do osoby technicznej, a ona mówi: “Mariusz, ale my takich rzeczy tutaj nie jesteśmy w stanie zrobić, bo to było możliwe w poprzednich wersjach systemu i nie będzie to już współpracował. A jeśli ma to współpracować, to trzeba będzie zatrudnić osobę, która zna konkretny machine learning i będzie musiała dostosować do niego nasz projekt. Oznacza to potrojenie budżetu”. I kto szedł patrzeć w twarz klientowi i starał się wytłumaczyć tę sytuację? Ja. Dlatego chcąc uniknąć ich na przyszłość, postanowiłem poszukać innych rozwiązań. Najprostszym stało się wspólne chodzenie na spotkania i rozmowa. Z drugiej strony, wracając do biznesu, bo widzę, że próbujesz podkreślić, że część techniczna jest bardzo detaliczna, z rozwiniętą inteligencją, ścisła, a biznes to “high life”, impreza, tylko kontrakty. Nie jest tak. Pamiętajmy, że w biznesie są różne osobowości, które pracują w różny sposób. Patrząc pod kątem sprzedaży, którą zajmuję się 27 lat, obserwuję dwa charaktery w samym biznesie. Są osoby, które są myśliwymi, którzy wpadają i chcą pozyskać jak najwięcej kontaktów w jak najkrótszym czasie, a później już niewiele go interesuje. Są też osoby ze stylem pracy farmera. Oni wchodzą w projekt danego klienta i dopieszczają każdy szczegół. Takie osoby, które mają styl pracy farmera i bardziej koncentrują się na różnych detalach dużo szybciej znajdują porozumienie z deweloperami, bo okazuje się, że oni mają podobny typ osobowości. Mamy też takie osoby na pokładzie. Cała zabawa polega na tym, że jeżeli chcesz mieć dobrze prosperującą firmę, musisz mieć każdego — i te osoby z fajnym temperamentem, i osoby ścisłe. W ten sposób rzeczywiście można będzie popatrzeć na biznes z każdej perspektywy i ułożyć układankę. Nie ma idealnego człowieka, ale można zbudować idealny zespół, zatrudniając odpowiednie osoby.

Nie ma idealnego człowieka, ale można zbudować idealny zespół, zatrudniając odpowiednie osoby

Czytaj dalej na:

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Krzysztof Kempiński

Written by

IT expert. Ruby on Rails/iOS/Elixir programmer. Blogger. Podcaster.

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade