Konferencje IT

Krzysztof Kempiński
Sep 2 · 16 min read
Konferencje i meetupy IT
Konferencje i meetupy IT

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Krzysztofem Owsianym z bloga MrDev o konferencjach i meetupach IT.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Krzysztof K: Cześć! Mój dzisiejszy gość to doświadczony programista, bloger. Prowadzi podcast o konferencjach o nazwie After.conf. Entuzjasta Event Stormingu. Osoba, która dba o swój rozwój na wielu płaszczyznach. Fan konferencji, meetupów — zarówno jako uczestnik, jak i prelegent. Prywatnie mąż, fotograf i biegacz. Moim i waszym gościem jest dzisiaj Krzysztof Owsiany. Cześć Krzysiek! Bardzo miło mi Cię gościć w podcaście!

Krzysztof O: Cześć! Mi też miło jest gościć w podcaście!

Krzysztof K: Dzisiaj z Krzyśkiem porozmawiamy sobie o konferencjach w IT, oczywiście. Krzysiek, ja zawsze rozpoczynam od wprowadzającego pytania na rozluźnienie, właśnie o podcasty. Czy słuchasz podcastów? Jeśli tak, to jakich najczęściej?

Krzysztof O: Powiedziałbym, że jest to trudne pytanie. Nie mogę powiedzieć, że jestem regularnym słuchaczem podcastów. Zaczynałem z podcastem, pewnie jak wielu programistów Maćka Aniserowicza, czyli DevTalk. Później od czasu do czasu zdarza mi się posłuchać Michała Szafrańskiego. Słucham też Ostrą Piłę. Tak naprawdę skończyłem na Projektant Życia Mirka Burnejko. Właśnie podczas tego podcastu wpadłem na pomysł, aby nagrywać swój własny. Głównie słucham swojego własnego, kiedy go edytuję. Problem jest z tym, że jest dużo podcastów. Ciężko wybrać i tak naprawdę wszystko przesłuchać. Dochodzą do tego audiobooki, które przeważnie czytam. Zwłaszcza jak podróżują.

Krzysztof K: A podróżujesz całkiem sporo. Ostatnio obserwuję Cię na Facebooku czy innych kanałach Social Media i widzę, że sporo odwiedzasz różnych konferencji, meetupów. Nawet chwilę przed naszą rozmową zamieniliśmy kilka zdań, przedstawiłeś mi swoją podróż planowaną po Polsce, po to, aby odwiedzić wiele różnych eventów tego typu. Sporo podróżujesz, sporo odwiedzasz. Czy to jest takie Twoje hobby? Czemu właściwie robisz to, co robisz?

Krzysztof O: Trudne pytanie. Jednym z powodów jest to, że mogę to robić. Jeżdżę zazwyczaj z żoną. Nie mam tego balastu, że zostawiam rodzinę w domu. Po prostu pakujemy się i jedziemy. Ona jest ze mną na konferencji. Jest spoza IT, ale w tym środowisku obraca się. Nieraz się śmieje, że zna więcej osób z IT, takich konkretnych prelegentów i jakichś autorytetów niż niejeden programista. A nie jest programistą! Dla mnie to trochę śmieszne. Czemu jeżdżę? Spodobało mi się. Tak naprawdę ja w IT jestem bardzo długo, ale przez ponad 20 lat nie jeździłem nigdzie, na żaden meetup, na żadną konferencję. Odbyłem coś takiego, w 2013 roku. Była taka konferencja w Warszawie — GigaCon i na nią nakłoniłem naszą firmę. Wysłała naszą grupę. Byliśmy jeden, jedyny raz na konferencji. Oprócz tego studiowałem w Poznaniu na Politechnice i tam jeden z wykładowców zainspirował mnie uczestnictwem w zjeździe twórców gier. Teraz tego nie ma, bo zmieniła się nazwa. To jest właśnie w PGA. To jest jedyna konferencja, na którą jeździłem, bo lubiłem to środowisko. Było bardzo, bardzo fajnie spotkać się z ludźmi, którzy tworzą gry po godzinach, posłuchać ich prelekcji. Poza tym jako programista nie rozwijałem się jako uczestnik konferencji. Nie rozwijałem się w tym kierunku. W 2017 roku przyszła pewna zmiana. Uczestniczyłem między innymi w Daj się Poznać, który organizował Maciek Aniserowicz. Tam też było to związane z tym, że Maciek organizował 4Developers. Ja miałem okazję pojechać na to 4Developers do Warszawy i pojechałem tam. Tam spotkałem Maćka pierwszy raz i poznałem. To był taki punkt zapalny. W tym momencie jak zachciałem robić coś więcej. Jak była gala finałowa Daj się Poznać, to po raz pierwszy wystąpiłem na tej Gali. Miałem tam 10 minutową prezentację. Tak się zaczęło. Od tamtego czasu tych konferencji naprawdę dużo się odbyło z naszym uczestnictwem. Jeżdżę zazwyczaj z żoną. Przede wszystkim przeważnie. Ona czasem mnie wypycha, ona też chce jechać. Tych meetupów i konferencji jest bardzo dużo. Regularnie jeżdżę na WrocNet. Dojeżdżamy około 100 kilometrów, aby uczestniczyć w tej lokalnej grupie. Dlaczego to robię? Zjeździłem tak dużo tych meetupów, że gdziekolwiek pojedziemy, to spotykamy jakiś znajomych. Nie jedziemy na konferencję oglądać prezentację, tylko to jest nasze spotkanie. Nieraz jest kilka osób, nieraz jest bardzo dużo osób. To jest środowisko jakbym jechał do znajomych, na grilla, tylko nie palimy grilla. Jedziemy na konferencję, oglądamy prezentację, befory, aftery — bardzo fajne środowisko. Tak powiem.

Nie jeździmy tylko oglądać prezentacji. Jeździmy dla ludzi i klimatu

Krzysztof K: Super. Pozdrawiamy żonę. Obserwuję, że zwiedzacie całą Polskę, podróżując szlakiem konferencji czy meetupów. Świetna sprawa. Wydaje mi się, że skoro odwiedziliście całkiem sporo tego typu eventów, to masz jakiś obraz czy możesz powiedzieć jaki jest poziom tego typu wydarzeń w Polsce?

Krzysztof O: Poziom jest różny według mnie. To jest też kwestia mojego indywidualnego spojrzenia. Wiadomo, każdy ma swoje doświadczenie, swoją wiedzę, swoje postrzeganie. Dla mnie pewna konferencja będzie bardzo fajna, a osoba obok powie, że była słaba. Miałem takie odczucie na WrocSharpie w 2018 roku. Mi się bardzo podobało, a kolega mówił, że ten WrocSharp był bardzo słaby. Mogę powiedzieć, że poziom jest dobry. Wszystko zależy oczywiście od prelegentów. To oni stanowią o jakości tej konferencji. Tak naprawdę warto patrzeć na to po całości — nie tylko prezentacje, też to wszystko co jest dookoła. Myślę, że jest to na dość dobrym poziomie. Niemniej jednak jak rozmawiałem ostatnio z Pawłem Tkaczykiem — on jest takim super prelegentem, prezentuje w innych obszarach takich jak marketing. W takich konferencjach, myślę, że oni są o krok przed nami. Na przykład grywalizują takie konferencje, prelegenci mają wynagrodzenie zależne od tego jak ocenią ich uczestnicy. Niby jest większy poziom prezentacji, ale z drugiej strony — rozmawiałem z innym kolegą, Jakubem Sikorą, który jest członkiem Gruba.IT ze Śląska. Oni byli na jednej konferencji marketingowej i strasznie zaskoczyło go to, że na przykład nie mieli kawy, żeby się napić. Nie było otoczki wokół prezentacji. My na konferencjach IT jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że możemy coś zjeść, możemy się napić. Mini piknik. Nawet żona się śmieje z tego, że tak mało jest specjalistów w IT, a na konferencjach nie dbają o zdrowie, bo są zazwyczaj jakieś słodycze i niezdrowe jedzenie. Ona z tego się śmieje. Moja opinia jest taka, że poziom na polskich konferencjach jest dobry. Niektóre konferencje naprawdę się tutaj wybijają. Mam na myśli IT. Niektóre są słabsze. To zależy od indywidualnego spojrzenia na to.

Poziom polskich konferencji IT jest dobry!

Krzysztof K: Fajnie, że masz taką ocenę, że ta średnia jest całkiem niezła. Mam wrażenie, że z roku na roku idzie to ku lepszemu i jest coraz lepiej. Powiedziałeś, że wami kieruje chęć spotkania się ze znajomymi, których macie w różnych miastach Polski. Bardziej to was ciągnie, aby jeździć na kolejne konferencje. Spotykam też takie głosy, że po co jechać na taką konferencję, skoro i tak najczęściej później nagrania są na kanale na Youtube , czy wrzucone w Internecie. Można tę merytorykę obejrzeć, nie trzeba fizycznie na tej prelekcji siedzieć. Może nie warto marnować całego dnia dojeżdżając na taki event. To są jakieś koszty. Czasami się uda, że pracodawca pokrywa, ale nie zawsze. Jak ty to oceniasz? Jest sens robienia takiej inwestycji czasowej, finansowej czy może lepiej za tydzień, dwa obejrzeć to wszystko w Internecie?

Krzysztof O: Zacznę pytaniem — po co jeździmy na wakacje za granicę? Możemy to wszystko obejrzeć na nagraniach, na vlogach. Ktoś wcześniej był, ktoś opisał. Nie musisz przecież jechać za granicę. Możesz urlop spędzić przed komputerem oglądając ciepłe kraje. Tak samo jest z konferencjami. To, że to są prezentacje, które są nagrywane i można je obejrzeć , to fajnie. Zwłaszcza, jeśli jest to dobra prezentacja i chcesz coś z niej później jeszcze wyciągnąć. Zazwyczaj oglądając i uczestnicząc w konferencji nie wszystko możesz dostrzec. Do analizy dogłębniej to fajnie, że jest nagranie. Jednak nagranie nie zastąpi tego klimatu, tych ludzi, których możesz spotkać poza prezentacjami. Możesz porozmawiać z prelegentami. Masz ich na wyciągnięcie ręki. Choć z tego co zauważyłem, słyszałem i sam wcześniej się zachowywałem — boję się podejść. Ludzie się boją podejść i traktują jak celebrytów, a to są normalni ludzie, którzy są na wyciągnięcie ręki. Spotykamy na konferencjach ekspertów, fanatyków, prelegentów — ludzi, którzy są zajarani tym IT i możemy z nimi porozmawiać. Poza samymi prezentacjami, można wyciągnąć znacznie więcej niż z samej prezentacji. Zwłaszcza jeśli udamy się na jakiegoś befora czy aftera, gdzie można w luźnej atmosferze porozmawiać z taką osobą. Nieraz są bardzo ciekawe dyskusje, zwłaszcza jak się zbierze kilku wymiataczy konferencyjnych i oni się znają, więc można dużo wyciągnąć. Cały networking — można poznać ludzi, można załatwić sobie pracę lub dowiedzieć się ciekawych informacji, których publicznie nie uzyskamy o jakiejś firmie. Kiedyś Cezary Walenciuk robił taki eksperyment. On w ogóle nie chodził na prezentację, tylko miał swoją prezentację i nie chodził na inne. Chodził po wszystkich stoiskach i zaczepiał ludzi. „Cześć, jestem Cezary. Kim jesteś?” W taki sposób walczył też ze swoim introwertyzmem. Wiadomo, ten problem występuje. Poznał masę ludzi. To mi się wydaje, że jest największa wartość z konferencji. Nie sama prezentacja, bo ją faktycznie można obejrzeć, ale to, że można wejść w interakcję z tymi prelegentami, z uczestnikami, z kolegą obok, który siedzi. Pośmiać się z czegoś po prostu. Nawiązać fajne znajomości i relacje. Tego niestety nie zrobimy siedząc na Youtube.

Krzysztof K: Podsumowałbym to tak, że taka konferencja, to nie jest zbiór prezentacji, prelekcji. To jest coś znacznie więcej. Do tego będę chciał wrócić, co dodatkowo możemy wyciągnąć z pobytu czy z wizyty na takiej konferencji. Powiedziałeś wcześniej, że jedna z firm, w której pracowałeś wysłała Cię na konferencję. Teraz coraz częściej widzi się takie benefity w postaci budżetu na wyjazd na konferencję. Taki benefit jest oferowany w ofercie pracy dla przyszłych pracowników. Jak Ty to postrzegasz? To jest benefit czy to jest coś wartościowego? Jak zauważyłeś na początku, przez wiele lat nie uczestniczyłeś w tego typu wydarzeniach. Może cię to nie ciągnęło. Nie widziałeś w tym wartości. Zastanawiam się czy to uniwersalny benefit, że dla każdego może to być wabikiem? Czy może trzeba to lubić, aby czerpać jakąś radość i pożytek z uczestnictwa w konferencji?

Krzysztof O: To też zależy. Wiadomo, różni są ludzie, różni pracownicy w świecie IT. Jedna osoba nie będzie potrzebowała wyjazdu na konferencję, bo woli spędzić czas z domu, z rodziną, zamiast udać się na drugi koniec Polski. Ja, jeżeli taki benefit by był, to jest to dla mnie bardzo wartościowa forma. Wolałabym coś takiego, niż jak są teraz i ludzie śmieją się z tych Owocowych Wtorków czy Playstation, czy piłkarzyków. Dla mnie to nie ma dużej wartości. Ja wolałbym pojechać na tę konferencję — wybrać ją sobie, tym bardziej i nauczyć się czegoś, rozwinąć się. To jest inwestycja w rozwój czy inspirację pracownika. Na konferencji można dowiedzieć się dużo, ciekawych, nowych informacji. Jest to takie źródło gorącej wiedzy. Zwłaszcza jak prelegent jest nieźle zajarany jakimiś tematami, to on później to wszystko z siebie wypluwa. Byłem tak naprawdę na tym w 2013 roku. Później pracowałem w jednej firmie, która dawała mi taki benefit w formie dnia wolnego. To było związane z tym, jeżeli ja występowałem. To też fajna forma, przynajmniej tyle, że nie musiałem korzystać z urlopu. Obecnie pracuję w kolejne firmie i już się śmieje, bo w maju nie miałem wcale urlopu. Pomijając to, że zaplanowałem urlop wakacyjny, to w maju już nie miałem urlopu. Jak jechaliśmy na Infoshare i Segfault do Gdańska albo do Kielc, to już był urlop bezpłatny. Dla mnie fajnie by było, żeby pracodawca dał ten urlop. Z drugiej strony słyszę takie fajne informacje od znajomych, że pracują w firmie, która nie tylko wysyła ludzi na konferencję, wspiera ich w formie prelegentów. Są specjalne programy, które pozwalają rozwijać się jako prelegent. To już jest coś fajnego. To, że jesteś prelegentem, to jest odrębny obszar rozwoju człowieka. Ja, jak jestem w IT, siedzę w tych technicznych sprawach, kodowaniu i tych pojęciach, prezentacja i wystąpienie publiczne to zupełnie inna bajka.

Dobrze, gdy pracodawca wspiera pracownika i daje mu szansę rozwoju poprzez udział w konferencjach

Krzysztof K: Zgadzam się z tym, co powiedziałeś. Słyszę dużo pasji, którą masz w głosie. Widać, że to faktycznie sprawia Ci przyjemność. Z drugiej strony, nieraz jak sobie siedzę na jakiejś konferencji, na jakimś meetupie i patrzę po publiczności, to widzę, że są ludzie, którzy zostali zmuszeni do tego, aby pojawić się na tym wydarzeniu. Firma wysyła jakąś grupę i oni wówczas muszą przebywać na tym wydarzeniu. Widać, że to ich męczy. Czasami jest nawet tak, że programista, który jest wypchnięty, to on musi to streścić albo w jakiś sposób przedstawić wartości merytoryczne, które zauważyła czy wysłuchał. Zastanawiam się czy to tylko ja to widzę, czy Ty ze swojego doświadczenia możesz powiedzieć, że to jest jakaś grupa ludzi, którzy na konferencjach się znajdują?

Krzysztof O: Powiedzmy od strony prelegenckiej. Nauczyłem się czegoś takiego, aby nie oceniać ludzi po zachowaniu. Nie chciałbym mówić, że widziałem takie osoby, bo jest mi ciężko stwierdzić. Zachowanie ludzkie jest różne i zależne od sytuacji osobistej i sytuacji w jakiej się znajduje. Być może są takie osoby, które są delegowane. Idziesz na konferencje i później ma streścić. Albo wysyłamy Cię, bo mamy takie zasady w firmie. Być może są takie osoby. Ja nie zauważyłem czegoś takiego. Zauważyłem natomiast, że są tacy prelegenci, którzy są z przymusu wysyłani na taką konferencję. Zwłaszcza jeśli jest to prezentacja od sponsora. Często widać, że ten gość nie jest z powołania, tylko z przymusu. Widać ewidentnie, że sala pustoszeje. Często się unika tego typu prezentacji. Jeśli chodzi o samych uczestników, to nie mogę się wypowiedzieć, bo ja nie zauważyłem takiej sytuacji. Być może wynika to z tego, że raczej trzymam się grupy osób, którzy są zajarani konferencjami. W takim środowisku, nawet jak znam kogoś, to siadam z kimś, kogo znam. Nie zwracam też uwagę na uczestników. Zwracam uwagę na prelegenta — jak się zachowuje. To mnie interesuje. Może jestem na to ślepy. Takie coś jak mówisz, to podejrzewam, że występuje.

Krzysztof K: Ciekawa perspektywa ze strony prelegenta. Faktycznie nie powinno się oceniać zachowania, bo nie siedzimy w głowie danej osoby i nie wiemy z czym dana osoba się mocuje w danej chwili.

Krzysztof O: Takie coś miałem w przypadku warsztatów, które prowadziłem. Pierwszy raz prowadziłem warsztaty i miałem jednego z uczestników. Pojawiły się na początku pewne problemy z mojej strony i nie potrafiłem sobie poradzić. Zacząłem patrzeć na tych ludzi. Ktoś zaczął strzelać miny. Myślę: „Kurde, co ty tu robisz? Po co Ty tu przyszedłeś?” W trakcie warsztatów podszedłem do tego gościa, bo chodziłem sobie po tych ludziach, pytałem czy rozumieją, pomagałem. Okazało się, że facet nie kumał nic o czym mówiłem, po prostu zgubił się. Ja oceniałem go, bo myślałem, że patrzy na mnie jak na głupiego. Okazało się, że on po prostu nie ogarniał tego, co ja mówiłem. To są pozory. Nie należy oceniać zachowania ludzi. To jest odrębna dziedzina — jeżeli występujesz i analizujesz zachowanie, mimikę twarzy, ruchy rąk. To też bardzo ciekawa dziedzina.

Krzysztof K: To bardzo szeroki temat. Wracając do konferencji i tego, co możemy z niej wyciągnąć jako uczestnik, ale też jako firma, która nieraz chce się na tej konferencji pokazać. Ma swoje stanowisko. Chce zainteresować przyszłych kandydatów swoją ofertą. Wychodząc z tej perspektywy chciałem Cię zapytać o to, co jeszcze oprócz dawki wiedzy, inspiracji, możemy „wynieść” z konferencji?

Krzysztof O: Na pewno dużą inspirację do podejmowania fajnych kroków w kierunku nowych technologii, do zdobywania nowej wiedzy. To jest mega źródło informacji. Przytaczam czasem anegdotę: Jak byłem na studiach magisterskich na Politechnice Poznańskiej, to często więcej uzyskiwałem ciekawych terminów, z którymi wcześniej się nie spotykałem właśnie podczas rozmów, czy nawet podsłuchiwanie kolegów na przerwach, niż samych wykładów na studiach. Ci ludzie pracowali już, mieli styczność z jakimiś technologiami. Nawet te głupie pojęcia były dla mnie bardzo ważne, ponieważ ja sobie wziąłem to pojęcie i zgłębiłem sobie tę wiedzę. Podobnie jest w przypadku konferencji. Nie musisz wszystkiego od razu rozumieć. Ważne, żebyś zaczepił jakieś terminy, zagadnienia i zgłębić ten temat. To jest pewnego rodzaju inspiracja. Dodatkowo często prelegenci bazują na swoich przykładach. Coś robili, coś fajnego. Coś im się udało. Odnoszą sukcesy. Dla mnie to jest motywacja do działania, aby coś robić i nie stać w miejscu. Ruszyć, zacząć pracować nad czymś własnym, jakimś produktem. Nawet blogiem, aby się rozwijać w tym temacie. Wiadomo, kontakt z ludźmi, to są ludzie zazwyczaj nie tylko z naszego najbliższego otoczenia, regionu. Jak są meetupy to jest inaczje, bo często przychodzą ludzie, których widzimy regularnie nawet. Jeśli to jest konferencja, to możemy spotkać kogoś z drugiego końca Polski, porozmawiać, zawrzeć taką znajomość. Dostęp do prelegentów — można taką osobę wziąć na stronę czy nawet publicznie w grupie porozmawiać na jakiś ciekawy temat, rozwinąć to, co mówił na prezentacjach i dowiedzieć się czegoś nowego. Nowe znajomości to bardzo ważne. Nowe kontakty. Teraz z żoną rozmawiałem i mówiłem, że mamy takich fajnych znajomych z całej Polski. Więcej niż regionalnie u nas. Mamy więcej znajomych w Białymstoku niż w najbliższym otoczeniu. Lepiej się czujemy tak, bo to są ludzie z IT, niż w najbliższym gronie sąsiadów czy innych osób. Mieszkamy na wsi, więc grono jest malutkie. Dla nas wyjazd do miasta czy na konferencję jest atrakcyjny. Zwłaszcza, że spotykamy znajomych. I tak samo każdy inny może pojechać i wejść do tego grona. Ludzie się boją, ale jest to możliwe. To jest cały networking. To się dzieje tylko trzeba się odważyć i nie stać na uboczu.

Trzeba się odważyć podchodzić do ludzi i nie stać na uboczu

Krzysztof K: Myślę, że od strony pracodawcy ta konferencja też jest istotna. Mamy przykłady polskich firm IT, które sponsorują całe eventy i to takie duże. I to jest też forma employer brandingu , pokazania się. Ja mam coś takiego, co nie jest takie typowe, jeśli chodzi o rzecz, którą wyciągam z różnych konferencji, ale to są różne sesje demo live. Wiem, że na osobę, która prowadzi taką prelekcję, najczęściej to nie jest komfortowa sytuacja, bo wiadomo, że jak coś może się wydarzyć złego, to się najprawdopodobniej wydarzy. Ja absorbując jaki ktoś ma styl kodowania, w jaki sposób ten kod buduje, dla mnie to jakiś rodzaj inspiracji, dodaje coś do mojego warsztatu, więc to też jest taka fajna rzecz, którą można podpatrzeć.

Krzysztof O: Zawsze możesz coś podpatrzeć. Ostatnio jak prezentowałem w Białymstoku na grupie .Netowej , to druga osoba, która ze mną prezentowała miała fajny sposób na pisanie kodu. Są to narzędzia, które pozwalają — nie pamiętam nazwy, ale używasz skrótu i on Ci całą komendę wypisuje. I on tego użył do wpisania kodów w Visual Studio . Jakaś kombinacja i cały kod mu się wypisywał. To bardzo fajnie wyglądało na prezentacji. Ten kod nie był nagrany, tylko to było na żywo. Nie musiał tego pisać. Więc z takich właśnie różnych inspiracji można bardzo dużo wyciągnąć. Z oglądania dem, czy z różnych form jak ludzie prezentują. W przeróżny sposób jest to przedstawiane. Jeżeli chodzi o demo, to wiadomo, zazwyczaj coś się sypie. Jak miałem pierwszą prezentację na 4Developers , to zrobiłem niezły fuckup, bo zrobiłem taki livecoding, że noty poszły w dół. Byłem bardzo dobrze przygotowany, ale wiadomo tutaj coś nie zagrało, tu jakiś stres, tu ludzie i nie wyszło.

Krzysztof K: To jest ryzykowne. Krzysiek wymieniłeś tutaj mnóstwo takich fajnych rzeczy, powodów i korzyści, dla których warto na takie konferencje chodzić. Teraz powiedz jak ten czas, podczas którego jesteśmy na konferencji najlepiej wykorzystać, żeby wyciągnąć z tej konferencji jak najwięcej.

Krzysztof O: Jeżeli chodzi o oglądanie samych prezentacji, to polecam wcześniej zaplanować, co się chce obejrzeć. Nie iść na wszystko tak jak w wypadku 4Developers w Warszawie, gdzie obecnie było już chyba kilkanaście ścieżek. Nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Zaplanować, wybrać. W trakcie warto by było robić jakieś notatki, bo wiadomo, co często jest mówione, idzie nieraz bardzo szybkim trybem i nie wszystko jesteśmy w stanie zapamiętać. Jak jest coś interesującego, to tak jak wcześniej wspomniałem, można obejrzeć prezentację ponownie lub nurtować w ten temat, nie bać się zadawać pytania prelegentom. Prelegenci się boją pytań generalnie, ale nie powinniśmy się bać zadawać im tych pytań. Fajnie by było też wybrać się na before i after. W przypadku lokalnych 4Developers na before przychodzi bardzo mało osób. Jak byłem, to tak naprawdę sami znajomi. Większość to byli prelegenci. Przyszło dwadzieścia osób na before we Wrocławiu w zeszłym roku. Ludzie, jak jest konferencja lokalna, przykładowo we Wrocławiu, teraz będzie w Poznaniu też, to nie przychodzą, bo to jest u nas i tak dalej, a to jest właśnie fajny moment, żeby pójść, żeby pogadać z tymi ludźmi. Nie tylko sama konferencja, ale też udać się na taki before, gdzie ktoś po piwie się rozluźni i te tematy są takie bardziej życiowe. Można zobaczyć, że Ci prelegenci to są też ludzie i po prostu zawrzeć jakieś relacje czy kontakty, takie już nietypowo techniczne, bo to niekoniecznie musi się wszystko opierać o IT. Moja żona stwierdziła, że generalnie ciężko się rozmawia z ludźmi z IT. To nie jest do końca prawda, bo jeżeli mówimy tylko i wyłącznie o technicznych sprawach, to być może jest to trudne, ale to są ludzie tak jak każdy. Czyli mają rodziny, mają swoje życie poza. I ona praktycznie dogaduje się z każdym, ona jest spoza IT, ona nie mówi o IT, ona mówi o innych sprawach. Mógłbym tu przytoczyć różne ciekawe rozmowy, jakie słyszałem śmieszne.

Krzysztof K: Podkreślasz jeszcze raz tą wagę czy znaczenie networkingu i tego, żeby ten czas wykorzystać jak najlepiej do poznawania ludzi.

Krzysztof O: Jeżeli chcesz tylko mieć jakąś wiedzę z tej prezentacji, to faktycznie możesz zostać w domu i obejrzeć to na youtubie, jeśli Cię nic więcej nie interesuje. Pytanie czy w takim podejściu nie okaże się za jakiś czas, jakby wszyscy oglądali na youtubie, że tych nagrań nie będzie na youtubie, bo nikt nie będzie jeździł na konferencje. Konferencja to jest tak jak mówię, zupełnie coś innego.

Krzysztof K: Jakiś czas temu jak się pojawiły konferencje online, które są wiadomo wygodne, bo najczęściej nie wymagają całej tej otoczki w zorganizowaniu, w kosztach i tak dalej. Są po prostu wygodniejsze do zorganizowania. Ja sobie tak myślałem, w którym momencie faktycznie te powiedzmy analogowe konferencje przejdą już do lamusa. Tymczasem okazuje się, że to wcale tak nie działa, bo równie szybko rozwijają się takie standardowe klasyczne konferencje i mają się całkiem dobrze. Wcale nie widać jakiegokolwiek zmierzchu właśnie takich konferencji. Więc myślę, że te interakcje pomimo różnych mitów, które krążą o IT, te interakcje, networking, poznawanie ludzi nadal są mega ważne.

Krzysztof O: Kilkadziesiąt lat rozmawiam z komputerami, to warto, żebym poszedł teraz porozmawiać z ludźmi trochę. Zwłaszcza, że pracuję zdalnie, to też jest dla mnie jakaś forma rozrywki, czy uczłowieczenia się.

Krzysztof K: A powiedz czym się kierujesz wybierając takie eventy, bo mówiliśmy tutaj, że jest ich całkiem dużo, powstaje coraz więcej. Czym się kierujesz, co charakteryzuje taki dobry event, na który według Ciebie warto iść?

Krzysztof O: Czym się kieruję? Generalnie jedno z kryteriów to jest takie, że chciałbym odwiedzić tak naprawdę wszystkie konferencje w Polsce z IT. Chciałbym zobaczyć po prostu każdy taki event. Ale w trakcie wychodzi coś takiego, że są takie konferencje, na które ja czuję, że muszę pojechać już, w trakcie na przykład z Programistokiem . Jest to moja ulubiona konferencja, bo to jest naprawdę zupełnie inny stan umysłu. Programistok, to jest dla mnie najlepsza konferencja w Polsce, przynajmniej na tą chwilę. Nie chodzi o same prezentacje, bo to jest trzy dni kontaktów z ludźmi, ale to chyba za bardzo poszedłem w tym kierunku. Generalnie uważam Programistok za najlepszą konferencję według mnie. A czym się kieruje, to warto by było spojrzeć na to, kto jest w agendzie. Jeżeli jest taka sytuacja jak w tym roku na 4Developers, ktoś pisał nawet w komentarzu, że wybrał jakąś prezentację, poszedł, było słabo, wybrał kolejną prezentację, poszedł, było słabo, więc udał się na Bottega , bo wie czego się spodziewać. Więc jeżeli widzimy pewnych prelegentów, którzy mają jakąś renomę, to można śmiało, prawie, że w ciemno udać się na tą konferencję. Jest też taki problem, że tych prelegentów nie ma aż tak wielu. Można pokusić się o udanie się na konferencje na podstawie jakiejś rekomendacji kogoś. Jeżeli ktoś wcześniej był, to warto byłoby się dowiedzieć czy było fajnie, co tam było, jak tam to wszystko wyglądało. Być może znamy kogoś z organizacji, też można wyciągnąć pewne, ciekawe informacje. Generalnie tak jak mówiłem agendę warto byłoby prześledzić. Być może tematyka jest bardzo interesująca i warto pojechać. Ja zauważyłem taką sytuację, jako uczestnik Devstyle Speakers, myśmy się tam uczyli występować. To Maciej Aniserowicz organizował. I kładliśmy duży nacisk na to, jak ktoś prezentuje. Ja na przykład zauważyłem taką tendencję, że prelegent IT nie musi wcale dobrze prezentować, jeżeli daje niezły kontent, niezłą wartość. Jeżeli temat jest ciekawy, opis jest ciekawy, bo zazwyczaj do każdej jest jakiś opis, to warto pojechać mimo, że może ta osoba nie jest znana, ale może jest niezłym wymiataczem. On sobie zrobi prezentację w Visual Studio, nakoduje coś. Nie musi mieć dobrej postawy. Ludzie w IT zauważyłem nie zwracają na to uwagi do końca. Ktoś się stresuje, to się stresuje, ważne, że daje wartość.

Ludzie w IT nie zwracają uwagi na to czy ktoś się stresuje. Ważne, aby dawał wartość podczas prezentacji

Czytaj dalej na:

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Krzysztof Kempiński

Written by

IT expert. Ruby on Rails/iOS/Elixir programmer. Blogger. Podcaster.

kkempin’s dev blog

Dev and life blog. Thoughts about programming, design patterns, Ruby and life.

Welcome to a place where words matter. On Medium, smart voices and original ideas take center stage - with no ads in sight. Watch
Follow all the topics you care about, and we’ll deliver the best stories for you to your homepage and inbox. Explore
Get unlimited access to the best stories on Medium — and support writers while you’re at it. Just $5/month. Upgrade