Najmodniejsze buzzwordy w IT

Krzysztof Kempiński
Nov 16 · 14 min read
Image for post
Image for post

W ramach podcastu “Porozmawiajmy o IT” miałem okazję porozmawiać z Cezarym Olborskim o buzzowordach w IT.

Posłuchaj naszej rozmowy w wersji audio 🎧 👇

Cześć! Mój dzisiejszy gość to CTO, co-fouder i CEO. Twórca startupów, osoba odpowiedzialna za organizację i zarządzanie zespołów technicznych, programista Java, osoba związana z filozofią DevOps, usługami AWS. Fan pracy zdalnej i podróży. Speaker na konferencjach branżowych. Moim i Waszym gościem jest dzisiaj Cezary Nalborski.

Cześć Cezary. Bardzo miło gościć Cię w podcaście.

Cześć, witam! Długi początek wyszedł.

No tak, ale trochę tu rzeczy się w Twoim bio uzbierało, więc wybrałem tylko te najważniejsze tak naprawdę. Będę dzisiaj z Tobą chciał porozmawiać o najmodniejszych buzzwordach w IT, bo mamy ich trochę. Myślę, że warto porozmawiać, jak to wygląda z perspektywy osoby, która jest z branżą związana, która ma już takie właśnie liczne doświadczenia. Wiesz ja zawsze pytam moich gości na początku o to, czy słuchają podcastów, jeśli tak to, jakich najczęściej. Jak to wygląda w Twoim przypadku?

Wiesz co, nie za dużo słucham. Przyznam, że jak słucham to czasami Twojego i ostatnio, znaczy teraz, tak naprawdę już od prawie roku jestem za granicą i mówię po angielsku. W sumie prowadzę projekty po angielsku, ale stwierdziłem, że teraz przycisnę angielski, więc słucham jakiś takich anglojęzycznych. Po to, żeby sobie poprawiać akcent i taki jest mój cel. Jeżeli chodzi o techniczną wiedzę to raczej jednak książki, jakieś blogi.

Jasne.

Bardziej niż podcasty. U mnie jest tak, że jeżdżę bez kasku na skuterze Mieszkam w dziwnym miejscu, więc nie ma takiego, nie tak jak w Polsce jeździłem sobie samochodem i można słuchać w spokoju, tylko tu jest ryzyko. Trzeba mieć uszy i oczy wszędzie raczej. Także nie za bardzo mam taki jakiś czas na to, ale czasami coś tam słucham.

Rozumiem. Dzięki.

Dobrze, to wiesz, jak obserwuje sobie, jak mniej więcej wygląda nasza branża, ale nie tylko nasza branża to widzę, że media właśnie i jak gdyby branża IT, co jakiś czas są mocno poruszane, nowymi buzzwordami, które wieszczą rewolucję, wieszczą, że teraz już wszystko będzie wyglądało inaczej. Inaczej będziemy robić pewne rzeczy, technologia inaczej będzie do nas podchodziła, my inaczej do technologii. No generalnie duże zmiany zawsze.

Jak myślisz, dlaczego tak lubimy tworzyć tego typu buzzwordy? Dlaczego one tak szybko się rozprzestrzeniają i to nie tylko jak gdyby w naszej branży, ale też wychodzą często i są rozpoznawalne wręcz w ramach opinii publicznej?

Wiesz co, myślę, że mechanizm jest w sumie zawsze ten sam. Najpierw ktoś sprytny albo wynajduje coś nowego, albo tak naprawdę bardzo często łączy jakieś rzeczy, które już istniały gdzieś. To jest dosyć skomplikowane technicznie, więc albo jedno z tych słów, które tam było, staje się jakimś takim słowem kluczowym do tego, albo jest w ogóle wymyślane jakieś nowe i ludzie lubią przyjmować takie naklejki.

To się popularyzuje i później następuje najgorszy moment, czyli powiedzmy, jakaś grupa ludzi używa cały czas słowa, jakiegoś konkretnego i pojawiają się nowi ludzie w tej grupie, którym jest głupio zadać pytanie, co to w ogóle znaczy. I wtedy przechodzi z tego poziomu z tego, że wszyscy to rozumieją do takiego poziomu, że tak naprawdę wszyscy używają, a nikt nie wie, co to jest.

To różne, myślę, ma cele, bo czasami cel jest taki, żeby, ja akurat nie najczęściej widzę to w taki sposób, że powiedzmy, powstaje sobie jakiś startup, coś takiego, który jest w jakimś rejonie rynku i nagle się okazuje, że ten rejon rynku jest bardzo dobry do zainwestowania. Teraz będziemy inwestowali w blockchaina, a teraz w AI albo w IoT i tak dalej. Tylko że to zaraz porozmawiamy bardziej szczegółowo, jak to tak naprawdę wygląda bardziej z tymi buzzwordami pod spodem.

Tak. Z Twoich obserwacji, jakie są takie najczęstsze buzzwordy? Gdzie się obecnie ich używa najczęściej?

Znaczy u mnie tak, ja ostatni rok w sumie już więcej niż głównie blockchain i jestem w szoku w ogóle, jak mało ludzi rozumie co to znaczy „Blockchain”. To dla mnie jest topowy cały czas. Chmura też jest zupełnie niezrozumiała, AI też jest cały czas niezrozumiały, dużo, IoT tak samo. Obok tych takich głównych, powstają też takie mniejsze, poboczne. Typu przy chmurze, gdzieś tam w okolicy też, no może trochę coś innego, ale DevOps, to też jakiś NowOps powstanie i tak dalej. One się mnożą cały czas gdzieś, a tak naprawdę podejrzewam, że tym ludziom nietechnicznym strasznie mieszają w głowie. Finalnie ludzie używają a zupełnie nie wiedzą o czym mówią.

Myślisz, że często te buzzwordy związane z IT, gdzieś tam przenikają, powiedzmy, do opinii publicznej, są używane przez osoby, które właśnie z techniką, technologią IT nie mają do czynienia? Czy to raczej jest coś takiego, co siedzi w naszej bańce i to my sobie te buzzwordy najczęściej tworzymy i się nimi posługujemy?

Nie, myślę, że często przenikają. Poza tym, taki buzzword nieinformatyczny to jest ekologia. To jest słowo w sumie, które jest o wszystkim i o niczym. Coś jest ekologiczne, ale tak naprawdę co to znaczy? Z naszej grupy myślę, że IoT jest takim buzzwordem, które wszystko jest IoT, ale tak naprawdę no faktycznie prawie wszystko jest IoT. Więc ciężko stwierdzić co to, tak naprawdę jest. To daleko przeniknęło. Prawie o każdym z ich, one w jakiś tam sposób przenikają w mniej lub groźny sposób, ale myślę, że właśnie nieinformatyczne, to jest właśnie ekologia, a informatyczne IoT, bo to jest już gdzieś na zewnątrz już bardziej używane.

No właśnie, śledzące nas kamery na każdym rogu, inteligentny toster, jest to trend technologiczny który, mam wrażenie, że co roku jest trendem. Właśnie tutaj myślę o internecie rzeczy czy o IoT. Trend, czy też zespół technologii, no bo to właściwie zjawisko, niż jakaś konkretna technologia, która łączy w sobie wiele różnych zjawisk, wiele różnych technik. Na czym według Ciebie polega niezrozumienie internetu rzeczy obecnie?

Wiesz co, ja myślę, że IoT to jest bardzo taki szeroki zakres, bo akurat nie tak się zdarzyło, że ja teraz robić w sumie głównie dwie rzeczy albo właśnie blockchainowe, albo chmurowe, bo takie mam dwie firmy. Gdzieś na początku tego roku wymyśliliśmy sobie takie projekt RND, żeby w urządzeniach właśnie IoT zrobić taką autonomię. Że mam grupę urządzeń, która jest w stanie autonomicznie podejmować decyzje albo akceptować nowe urządzenia w grupie. No i zaczęliśmy badać ten rynek tak dokładniej, żeby określić czy jest jakaś standaryzacja urządzeń i tak dalej.

Właśnie buzzword polega na tym, że jak taki normalny człowiek, który ma dom w miarę nowoczesny jak myśli sobie o IoT, to myśli sobie, że, może ma lodówkę jakąś, albo odkurzacz w domu autonomiczny, który jeździ, może ma jakieś czujniki, które mu coś wykrywają, ale tak w ogóle tam nie ma standaryzacji. Jednak większość tego rynku, taka, w której chciałoby się robić biznes, to jest zupełnie inna, to są jakieś takie czujniki, które bardzo nisko, są niskoprądowe, one wysyłają jakieś ekstremalnie proste informacje. Sam ten rynek, jak śledziliśmy, to się okazuje, znaczy, teraz tam odkryliśmy świetną rzecz. Ja sobie nie wyobrażałem, że to tak wygląda.

Jest taka platforma chyba chińska, nie pamiętam dokładnie, gdzie możesz sobie wejść, wyklikasz sobie jakieś moduły, które chcesz mieć w urządzeniu i chińska fabryka Ci złoży to i wyśle gotowe urządzenie. Chcesz mieć urządzenie, które ma WiFi, ma jakieś tam oprogramowanie i tak dalej.

Oczywiście poziom bezpieczeństwa tego urządzenia — dramat. Wszystkie dane przepuszcza przez właśnie chmurę tej platformy, ale są firmy takie, z tego, co pamiętam, gdzieś pod jakąś inną marką oczywiście, ale w Biedronce takie rzeczy były sprzedawane, albo gdzieś. Ogólnie problem jest taki, że ludzie sobie wyobrażają, że to IoT, każdy powiedzmy, mierzy swoją miarą, czyli każdy myśli, że to są urządzenia z jego grupy, a tak naprawdę tam nie ma standaryzacji zupełnie. Tych urządzeń jest bardzo dużo i mówiąc o IoT możemy mówić, o bardzo różnych dziwnych rzeczach.

To jest super przyszłość, ale jeżeli chodzi o to, czym, w ogóle to jest, to myślę, że tutaj jest totalnie, raczej można się liczyć, z tym że jak ktoś o tym mówi i używa samego tego słowa, to może mieć na myśli totalnie inne urządzenie, które zupełnie coś innego robią. To może być na przykład, dużo różnych rzeczy sprawdzaliśmy, ale patrzyliśmy na przykład na jakieś liczniki elektryczne, mierniki wody, jakieś czujniki do światła, jakieś takie proste rzeczy, gdzie one są super lekkie i dokładanie do tego jakiegoś ciężkiego oprogramowania, to nie ma szans.

Z drugiej strony w domu mamy dużo takich urządzeń gdzie tak naprawdę to są prawdziwe komputery i na nich można instalować clouda. Także zupełny brak standaryzacji i też próba jakiegoś ujednolicenia, znaczy to takie jak sobie wyobrażamy, małe urządzenia, to małe urządzenia mają dosyć standardowe problemy, typu problemy sieciowe, problemy z zasilaniem. Jak to jest takie małe urządzenie, to sobie zaraz wyobrażamy, że pewnie zabezpieczenie komunikacji też może być dosyć kiepskie. Jeszcze jest cała oddzielna grupa takich dostawców, rozwiązań do tego, czyli na każdej dobrej chmurze jest jakiś taki moduł, który zapewnia zarządzanie takimi urządzeniami IoT. To najczęściej działa tak, że zbiera dane z tych urządzeń, w ogóle bez żadnej inwencji i robi jakieś analizy tych danych.

Czyli tak naprawdę dane pojawiają się masowo, niektóre z urządzeń znikają, inne się pojawiają. Bezpieczeństwo jest średnie i analizę tego, czyli to teraz trochę też taka moda jest, że tak naprawdę zbiera się bardzo danych średniej ilości i później się używa niby sztucznej inteligencji albo czegoś, do tego, żeby z tego coś wybrała. Tylko że to ani ekologiczne, ani efektywne. Też dlatego RND robiliśmy, żeby bardziej pozwolić tym urządzeniom w taki dojrzalszy sposób. Coś robić samemu, a dopiero coś wysyłać, a nie używać takiej masy.

Tak czy inaczej, uważam, że w tym temacie jest bałagan i większość ludzi, średnio wie o czym, znaczy, używa się tego i to powiedzmy, określa bardzo dużą grupę tematów, ale można się totalnie nie zrozumieć, używając tego słowa. Też to jest skomplikowane, bo my sobie informatycznie możemy porozmawiać, co to robi, a biznesowy człowiek, jak już zejdzie na poziom, nie wie jakie są problemy z komunikacją sieciową, albo jakie są dokładnie problemy z bezpieczeństwem, to już może tego nie rozumieć.

Teraz, znaczy, ja mam takie odczucie, że ludzie rozumieją, powiedzmy, jeżeli ja mówię, że jest problem z bezpieczeństwem, to zrozumieją bezpieczeństwo i że ktoś ci trzyma dane na chińskiej chmurze. To teraz też wszyscy to rozumieją, bo się Stany przestraszyły en, pojedyncze słowa, jakieś takie bardziej detaliczne, że używasz WiFi, że ci zrywa połączenie i tak dalej, że musisz wznawiać i robisz jakieś algorytmy. To już wiesz, tego już nikt nie chce słuchać.

No tak, to się zgadza. Myślę, że dużo jeszcze trzeba samego rozwoju IoT, żeby on był na tyle ustandaryzowany, żeby dało się właśnie, coś konkretnego mieć na myśli, mówiąc o IoT, bo na razie to jest taki zbiór, bardzo szeroki zbiór, różnych pojęć technologii, każdy gdzieś to próbuje od innej strony, myślę, ugryźć.

Znaczy, wiesz, trochę jest tak, że teraz wszyscy chcieliby właśnie robić startupy właśnie prosto, szybko, na kolanie, w pięć minut i robić rozwiązania takie, że to od razu działa. Każdy by chciał, zamiast projektować swoje urządzenie od zera, to użyć jakiejś platformy, którą wyklikasz i Ci przyślą urządzenie gotowe.

Biorąc gotowe, to godzisz się na ileś tam rzeczy stamtąd, których później nie masz już szansy zmienić i może się za chwilę okazać, że przez pierwszych kilka miesięcy to było okej, ale później to rozwiązanie już nie spełnia wymagań i taka sytuacja jest nie tylko w IoT, ale też w praktycznie każdym miejscu. Każdy chciałby teraz szybko i prosto a później się okazuje, że no tak, ale to jest na bardzo krótką metę. W IoT, jak jeszcze dodasz ten brak standaryzacji, to się okazuje, że jest dosyć spory bałagan. Duży marketing, tak jak wszędzie, promuje jakieś urządzenie, które często później się okazuje, że średnio działają.

Powiedziałeś, że blockchain to też jest taka, według Ciebie, jedna z najbardziej niezrozumiałych technologii, które gdzieś tam w ramach buzzwordu, powiedzmy, krążą. Jest to technologia, co by nie było, w oczach masowego przekazu, gdzieś tam utożsamiana z kryptowalutami. Kojarzyć się też może z jakimiś, nie wiem dużymi zyskami, albo dużymi stratami na powiedzmy, chwiejnych giełdach, nazwijmy to w ten sposób. Dla niektórych z kolei może być taki ideologiczny protest wręcz, przeciwko tradycyjnej bankowości, tradycyjnej finansjerze i kontroli państwa nad tymi narzędziami.

Miałeś okazję wykorzystywać właśnie blockchain w swoich projektach. Jaki jest Twój odbiór tej technologii?

Ja od początku chciałem unikać pieniędzy. Tam tylko bardziej biznesowe rzeczy używałem, ale ogólnie tak, przez pieniądze też przechodziłem dosyć mocno. Jestem teraz w Indonezji, znaczy, ten kraj chce być strasznie innowacyjny. Jak byłem rok temu w listopadzie tutaj na konferencji takiej blockchainowej, to tu zupełnie beznamiętnie namawiali ludzi do tego, żeby inwestować w Bitcoiny, bo to na pewno da duże zyski. Są takie giełdy lokalne, które to promują.

Teraz jak się kryzys zaczął, to też zaczęły się pojawiać takie pomysły na to, żeby wciągać ludzi, bo jest jakaś sztuczna inteligencja, która Ci zapewni, że zarobisz na blockchainie. Z drugiej strony, przez ten ostatni rok robiłem projekt z blockchainem, na rynek Cannabis do Stanów. Tam też myśleliśmy o tym, żeby zrobić, może nie tyle, żeby zrobić swoją walutę ile, żeby używać jakichś rzeczy bardziej gotowych, albo żeby, nie, robić nie chciałem, bo uważam, że to nie za bardzo ma sens.

Ogólnie po roku mogę powiedzieć, że 90% tego, co słyszysz w blockchainie to jest jakaś fikcja totalna, że to nie działa. I to, tak jak sobie pomyślisz, ile tego jest, ile słyszysz, to tak naprawdę bardzo dużo tych walut, które są, to one są na jakimś wczesnym poziomie. Poziom ich stabilności jest tragiczny. Część tych ludzi, która robi te rozwiązania, to są jakieś projekty naukowe takie i nie wiem, inwestujesz w walutę, a człowiek Ci powie po trzech latach, że on nie przewidział, że to tak długo będzie działało. Tylko myślał, że po dwóch latach zrobi refraktor taki głęboki, bo to po prostu się wyskalowało do takiego poziomu, że to nie ma szans działać, będzie wolne teraz.

Jak dla mnie z tych buzzwordów, które ja spotkałem, to ten jest najniebezpieczniejszy, bo jest moda na inwestycje w blockchain, ludzie wchodzą w to, ale zupełnie nie rozumieją tak naprawdę konsekwencji. Jeszcze ja poszedłem w ten blockchain, taki bardziej biznesowy, czyli wymyśliłem sobie coś takiego, że będę zapisywał, zwiększę transparentność procesów biznesowych przez zapisywanie zdarzeń na chmurze, w taki sposób trwały, potwierdzany przez publiczną sieć. Na smart kontaktach będę realizował procesy biznesowe. Czyli to, jak sobie wyobrazicie jakieś zamówienie, czy możesz przejść z punktu A, do punktu B, to musisz spełnić jakieś warunki, to ten smart kontrakt Ci to sprawdza.

Tam zrobiliśmy taki dosyć duży taki reaserch do tego. Też się okazało, że są firmy takie, które się chwalą tym, że dostały od jakiegoś IBM-a, albo od kogoś, miliony dolarów na rozwój. Zaczynasz z nimi rozmawiać i się okazuje po kilku tygodniach, że oni nawet nie mają jakiegoś procesu wydawania aplikacji tylko Ci udostępniają JAR-a na AWS-ie . Słabo jest.

Też bardzo dużo marketingu widziałem, jak analizowałem ten Cannabis rynek, to widziałem chyba ze trzy albo cztery takie krypto waluty, które zrobiły dokładnie to samo, czyli zrobiły token na etherum. Zupełnie bez żadnej pracy. Włożyły dużo pieniędzy w marketing, urosły do jakiś 7–8 milionów dolarów i później nagle tak zaczęły znikać trochę. Czyli nic z tego nie było, po prostu stały mechanizm do wyciągania pieniędzy. Tutaj blockchain jest super, cały czas uważam. Naprawdę dużo z tego może być pozytywnego dla biznesu, dla ekologii.

Teraz bardziej się zajmuję, robię jakieś takie łańcuchy, zabezpieczenie łańcuchów logistycznych, takich transparentnych, albo coś w energetyce odnawialnej, w tym kierunku idę. Cały czas nie za bardzo chce mieć waluty, ale ogólnie to jest bardzo ryzykowne i bardzo trudne do zrozumienia. Jak dla mnie to jest numer jeden w tym, żeby włożyć w coś pieniądze i ich nie wyjąć później.

Dobrze, to może na chwilę się oderwijmy od tych technologicznych zawirowań. Teraz temat, który z IT jest związany z buzzwordem, ale powiedzmy, jest nieco mniej technologiczny.

W 2001 roku powstał manifest agile i w tym też okresie, mniej więcej, narodził się framework scrum. Tak bardzo lubiany albo przez niektórych znienawidzony w IT. Od tego czasu mam wrażenie, że wszyscy chcą być zwinni, chcą być z dala od takiego korporacyjnego podejścia typu waterfall.

Mam wrażenie, że często przyczepia się też łatkę agile, aby trochę uatrakcyjnić odbiór firmy lub projektu. To, że firma jest agile, jest zwinna, a tak naprawdę w rzeczywistości działamy na starych dobrych, gdzieś tam udanych schematach i z tej zwinności niewiele korzystamy na co dzień. Jaki Ty masz odbiór agile, jako podejścia? Czy obserwujesz faktycznie, firmy są chętne do takiego pełnego wejścia, pełnego zrozumienia i pełnej akceptacji agile?

Wiesz co, znam to w sumie od samego początku chyba. Znaczy, to, że to się zmienia, to jest trochę bardziej wymuszone przez to, jak używa się rozwiązań informatycznych. Teraz na dzień dzisiejszy, mógłbym powiedzieć, że to wygląda dużo lepiej dlatego, że teraz jak robimy projekty, to zaczęło być tak, że biznes chce brać udział w projektach i rozumieć nasze problemy. Faktycznie zaczęły się robić zespoły, gdzie ten biznes jest.

Ale z drugiej strony, to jak ten agile się zaczynał i tam był taki moment, że człowiek, który był odpowiedzialny za scrum, a wyszedł z jakichś organizacji chyba Star Alliance ona się nazywa. Stworzył nową, która miała być prosta i miało tam być tylko kilka certyfikatów. W sumie jak robiłem scrum mastera to były tylko dwa poziomy tego scrum mastera. Teraz tych certyfikatów, w sumie wszystkich certyfikatów, może było z sześć.

Teraz tych certyfikatów jest naście, jak chcesz mieć taki prawdziwy zespół scrumowy, to najlepiej, żebyś miał te role rozdzielone. To jest strasznie problematyczne i według mnie, w tym jest problem cały. Ogólnie cieszę się z tego, że biznes pracuje z deweloperami. Że zaczynają rozumieć to, że na przykład jak my nie dowozimy czegoś, to jest to spowodowane, rozumieją, dlaczego nie dowozimy.

Wydaje mi się, że cały czas jest ten sam problem, że programista wolałby jednak wiedzieć, co ma napisać, napisać to i żeby nie wyrzucił jego pracy w przyszłym tygodniu do śmietnika. Bo bez względu na to, jaka by to nie była metodologia, no, to jeżeli ode mnie się wymaga, żebym ja napisał dobry kod z testami i ze wszystkim na czysto, a w przyszłym tygodniu ktoś mi powie, że jednak zmieniliśmy zdanie, to to jest zawsze frustrujące.

To jest coś takiego co jest częścią, trochę częścią tego procesu, że mogą być nawroty, że niby dowozimy coś, co jest działające, ale musimy wrócić. Ja myślę, że sytuacja aktualna, którą mamy, czyli lockdown i zdalna praca, bardzo dobrze pomaga trochę agile’owi. Bo taki agile w korporacji, to koło niego narosło dużo takich biegaczy, upłynniaczy komunikacyjnych i ludzi, którzy chcą niby coś pomóc, ale tak naprawdę robią szum i w sumie duplikują informacje.

Teoretycznie w agile’u mamy „definition of ready” i „definition of done”, dobrze zdefiniowane zadania. Jedno zero-jedynkowo odbieralne, wszystko powinno super działać. Czyli, zdalnie powinno to działać. Wydaje mi się, że teraz okazało się, że część z tych biegaczy jest zupełnie zbędna w tym procesie. Że to aprogramistyczna praca jest super dobrze odbieralna. Jeżeli mam proces deweloperski dobry z code review, to tam śmieci raczej nie wchodzą. Buildy się budują, wiem, co jest dowożone. Po stronie developmentu, jak wiadomo, co jest do zrobienia, to łatwo przejść na zdalną pracę. A jeżeli jest takich dużo biegaczy, którzy tak naprawdę robili szum, a nie dostarczali wartości, no to tak naprawdę dla nich zrobił się problem.

Więc ogólnie jestem jak najbardziej za agilem. Jest to buzzword. Faktycznie ludzie nie rozumieją cały czas. Według mnie najbardziej nie rozumieją tego, że manifest agile i te metodologie bardzo ładnie pokazują, że masz ileś punktów, ale jesteś agile, jak spełniasz te punkty, a nie jak sobie wybrałeś trzy pierwsze i piszesz Extreme Programming, bo piszesz bez dokumentacji i tak to rozumiesz. Także super, ale też oczywiście bardzo mocno wypaczone pojęcie.

Brałem udział w takich jakiś przypadkach, gdzie tak naprawdę na zewnątrz organizacja wcale się nie transformowała do agile’a, mimo że mówiła, że go wprowadza. I pod spodem to, no było tak naprawdę dużo jakichś rzeczy, które wcale nie były agaliowe. Zresztą wiem, nawet z takich największych organizacji na świecie, że jest bardzo dużo malowania trawy w tym, żeby później wyszło to, co ma wyjść, a tak naprawdę wcale tych efektów takich idealnych nie ma.

👉 Czytaj dalej na: https://porozmawiajmyoit.pl/poit-094-najmodniejsze-buzzwordy-w-it/

kkempin’s dev blog

Dev and life blog.

Medium is an open platform where 170 million readers come to find insightful and dynamic thinking. Here, expert and undiscovered voices alike dive into the heart of any topic and bring new ideas to the surface. Learn more

Follow the writers, publications, and topics that matter to you, and you’ll see them on your homepage and in your inbox. Explore

If you have a story to tell, knowledge to share, or a perspective to offer — welcome home. It’s easy and free to post your thinking on any topic. Write on Medium

Get the Medium app

A button that says 'Download on the App Store', and if clicked it will lead you to the iOS App store
A button that says 'Get it on, Google Play', and if clicked it will lead you to the Google Play store