Kosmiczne dziewczyny z IT — relacja z Women in Tech Camp 2018

Jesteście ciekawi, jak było na organizowanym przez fundację perspektywy obozie Women in Tech Camp 2018? Programistycznie i kosmicznie — dlatego, mimo że wpis jest inny od pozostałych na blogu, postanowiłam podzielić się moimi prywatnymi wrażeniami, wrzucić wam trochę materiałów z warsztatów i opowiedzieć o fajnych inicjatywach wspierających kobiety w IT i zilustrować to wszystko zdjęciami spod oficjalnego tagu obozu na instagramie.
Odpowiadając na pytanie jak znalazłam się na obozie w Chrustach, w Górach Świętokrzyskich, teleportujemy się w miejsce wszechświata odległe o trochę ponad dwa lata świetlne od Ziemi. Mając odpowiednio mocny teleskop można zaobserwować, jak latałam po zaświadczenia do dziekanatu mojej nowej uczelni, żeby złożyć aplikację do programu stypendialnego Nowe Technologie dla Dziewczyn (nowa edycja startuje w Dzień Kobiet — 8 marca). Mimo wytężonej pracy nad zgłoszeniem nie udało mi się dostać stypendium, ale zostało docenione zaproszeniem na obóz Women in Tech Camp 2016. I było tak fajnie, że jak usłyszałam o nim znowu w czerwcu tego roku, to nie wahałam się ani trochę, żeby złożyć aplikację.
Warsztaty Tech i Soft Skills
Po przyjeździe na miejsce, zaraz po śniadaniu i zakwaterowaniu w domku spotkało mnie małe rozczarowanie. Na wszystkie warsztaty podczas obozu obowiązywały wcześniejsze zapisy przez internet — miejsca na najfajniejsze rozeszły się w kilka minut! Byłam jednak w gronie tych szczęśliwców szybko odbierających maile i mimo dużego ruchu spowalniającego stronę, udało mi się zaklepać sobie krzesełko na wszystkich, na które chciałam iść.
Podekscytowana na ostatnią chwilę ściągałam Anacondę, która miała być potrzebna na zajęciach o tytule Czy komputery zastąpią ludzi? Zastosowanie metod sztucznej inteligencji w języku Python (jeden z niewielu warsztatów, na które konieczne było przyniesienie komputera). Okazało się jednak, że prowadzący źle rozplanowali czas, który mieli i ledwo zdążyli opowiedzieć o teorii metod jak regresja liniowa, logistyczna czy sieci neuronowe.
Myślę, że organizatorzy obozu mogliby przewidzieć dwa rodzaje warsztatów — krótkie, trwające właśnie godzinkę, wykłady mające na celu zainteresowanie tematem i dłuższe zajęcia zawierające kodowanie.
Kolejne warsztaty były już przygotowane lepiej — słuchałam o automatyzacji zdarzeń jak awaria urządzenia nadawczego (ciekawa prezentacja w formie case study) i modelowaniu danych, przygotowałam interaktywną wizualizację danych w programie Power BI (materiały). Na wyróżnienie zasługuje moim zdaniem warsztat od Google pod tytułem Machine Learning: Introduction to Tensorflow ze świetnie przygotowanymi materiałami i wartością dodaną w postaci przedstawienia narzędzia Colab.
Pozytywnie zaskoczyły mnie warsztaty umiejętności miękkich na których byłam. Zawierały na pewno dużo więcej robienia niż słuchania — na zajęciach z public speaking trzeba było wyjść przed grupę i się wypowiedzieć (po angielsku), na tych z przywództwa zbudować wieżę z papieru, a na lekcji mindfullness wykładu nie było wcale. Pisałyśmy o swoich planach i marzeniach, rozmawiałyśmy w parach poświęcając sobie kolejno 70 i 110% uwagi i medytowałyśmy.
Mentoring day
Pomiędzy warsztatami jedno przedpołudnie poświęcone było w całości na mentoring. Poprzez losowanie łączone byłyśmy w grupki — para uczestniczek i mentor. Ja trafiłam na dyrektora polskiego oddziału Royal Bank of Scotland i programistę benchmarków dla hardware’u stworzonego do uruchamiania algorytmów sztucznej inteligencji z Intela — dwóch panów, mimo dużego udziału kobiet w grupie mentorów. Podczas sesji mogłyśmy posłuchać o doświadczeniach wylosowanej osoby zadać nurtujące nas pytania (np. jak połączyć pracę z życiem rodzinnym/macierzyństwem? czy mogę dostać u was pracę?), skonsultować dalszą ścieżkę kariery, a nawet pracę magisterską. Po prostu — luźna rozmowa z kimś, kto ma duże doświadczenie w swojej dziedzinie.
Rozmawiając z dziewczynami doszłyśmy do wniosku, że lepiej byłoby podzielić mentorów tematycznie, tak jak zrobiono to w programie Lean In Stem (do którego jeszcze przez jakiś czas można się zgłaszać), bo mając pecha można było w obu turach trafić na kogoś zupełnie poza obszarami zainteresowania.
Na przykład ja ani razu nie trafiłam na mentora z branży kosmicznej.
Imprezy
Oprócz posiłków, stałymi punktami w programie obozu był poranny sport (do wyboru zajęcia jak crossfit, joga, aqua aerobik czy zumba) i wieczorna impreza.
Pierwszego dnia poznawałyśmy się przy ognisku — organizatorki zadbały nie tylko o pyszne kiełbaski (i grillowane warzywa dla uczestniczek, które nie jedzą mięsa), ale i o ciekawe zabawy integracyjne w temacie nowych technologii jak kalambury, gdzie trzeba było pokazać istniejący lub nieistniejący wynalazek (nagrodę za kreatywność dostała drużyna, która zainscenizowała 16-bitowy procesor z marzeniami).
24h później odbywała się uroczysta kolacja w tropikalnej scenerii restauracji Patio w Kielcach. Na sali były nawet prawdziwe papugi! W specjalnym zaproszeniu wysłanym przed obozem dostałyśmy wytyczne, żeby na tą okazję przygotować ubrania i dodatki z motywami roślinnymi. Elegancki obiad, podczas którego zadbano, by przy każdym stoliku usiadł również mentor (albo kilku), a po nim fotobudka i tańce do północy.
Ostatniego pełnego dnia bawiłyśmy się w basenie. Jak bardzo instagramowa była ta impreza?! Organizatorki przygotowały specjalną nagrodę za porozmawianie z przedstawicielami wszystkich obecnych na targach kariery firm —małe dmuchane flamingi które mogły unieść nasze kolorowe drinki z wymyślnymi słomkami na powierzchni wody. Duże flamingi też były. I jednorożec. I muzyka, i kwiaty. I wątpliwości, czy to nie będzie tylko ładnie wyglądało, ale impreza mnie bardzo bardzo pozytywnie zaskoczyła.
Kosmiczne dziewczyny
Ale to wszystko o czym pisałam wcześniej to nic, bo najbardziej niesamowite na obozie były dziewczyny! Już stojąc w kolejce do rejestracji, komplementując rakietowy breloczek uczestniczki przede mną, dowiedziałam się, że najbliższe parę dni spędzę z osobami, które np. były w finale konkursu Hyperloop i kupowały zawieszki z wizerunkiem Falcona podczas zwiedzania hangarów SpaceX’u, a European Rover Challenge, odbywające się niedługo w Starchowicach zawody łazików, będą jak mini zlot dziewczyn z Women in Tech Camp.
Na obozie spotkać można było dziewczyny, które robią niesamowite rzeczy, po prostu podejść i z nimi pogadać (bardzo mnie ciekawiło jak zacząć taki kosmiczny projekt, skąd w ogóle wiedzą jak budować elementy, jak przeprowadzają badania — moja uczelnia może już się szykować na kosmiczne projekty, które chciałabym tworzyć od października!), a przy tym załapać ogromną dawkę inspiracji i motywacji do działania. Bo niby się wie, że jak się chce i coś robi, to można osiągnąć wszystko, ale nie zaszkodzi sobie od czasu do czasu o tym przypomnieć.
Mam nadzieję, że każda dziewczyna, która była, albo przeczytała ten tekst, nie może doczekać się już kolejnej edycji. Nie zapomnijcie w Dzień Kobiet, od którego ruszają zapisy, złożyć aplikacje na obóz (i pozostałe programy ITforSHE — program mentoringowy, wolontariat, czy program stypendialny Nowe Technologie dla Dziewczyn, gdzie oprócz wsparcia finansowego dostać można również mentora i staż w Intelu).
Nie możecie się doczekać? Całkiem niedługo odbywa się w Warszawie konferencja Women in Tech Summit, wielkie święto kobiet w technologiach.
See you in Warsaw!
