Grudzień był czarujący

Grudzień był czarujący. Jarmarki pojawiały się wiosną. Pod choinką miało wylądować lato. Szukałem świątecznej atmosfery pod każdą chmurą. Ale każda milczała. Jakby niebo się na nas obraziło. W galeriach handlowych puszczały szwy. Ludzie mieli zaraz wysypać się przez witryny lub z piętrowych parkingów. Stałem obok. Chociaż lubię rzucać się w morze paragonów.

Nigdy w ławicy. Znasz jakąś rybę samotnika? To by pasowało. Nie odlatuję też do ciepłych krajów, a przy szwedzkim stole zawsze jestem ostatni. Lubię za to obdarowywać innych. Bliskich. Rodzinę. Przyjaciół. Znajomych. Czasem przekraczam granicę, za którą jest okrągłe pole plastikowej karty. To pole jest gumowe. Rozciąga się, żeby za jakiś czas strzelić Cię w czoło i przywrócić do rzeczywistości.

Emocje pierwszoklasisty

Zatem wracam. Szczególnie grudzień zaczarowały dla mnie dwa wydarzenia. Pierwsze to Upgrade Your Speaking! Pod koniec listopada otrzymałem zaproszenie do wygłoszenia prelekcji. Mimo, że na scenie, przy mikrofonie lub przed kamerą miałem okazję pojawiać się już niejednokrotnie, tym razem miał to być debiut. Poczułem jak w tornistrze ciążą podręczniki, a w piórniku przesypują się kredki.

Mój debiut miał zająć 10 minut. To bardzo dużo. To bardzo mało. „Jak pisać, żeby nie zwariować?” — wybrałem temat równie ciężki jak brzuch po świętach i równie szeroki jak definicja dobrej literatury.

Długo walczyłem z gradem myśli. Omawiając taki temat można zamknąć się w czystej produktywności. Opowiedzieć o wielu narzędziach, edytorach tekstu, notatnikach — przedstawiając „pisanie” w erze nowych technologii. Zbieram wiele inspiracji z sieci, układam to w Evernote. Bardzo istotne, żebym miał dostęp do notatek (zarówno pisanych, mówionych, rysowanych) w każdej chwili, o każdej porze i z każdego urządzenia — wybierając smartfon, komputer, tablet. Ten tekst powstaje w iA Writer, czasem piszę też w ommWriter. To edytory, które w pełni pozwalają skupić się na słowach, literach, znakach. Ascetyczne.

Można wymieniać jeszcze więcej — aplikacje do tworzenia map myśli, konspektu, zarządzania zadaniami. Bo pisanie to jak mniejsze lub większe projekty. A projektami zarządzasz. Musisz. Pisanie to czynność, która jest organizmem. Ten organizm ma szkielet. Jest jak drzewo. Rośnie, a każda gałąź jest innym wątkiem, który trzyma się tych głównych — konarów. Pisanie ma wiele wspólnego z naturą. Jeśli chcesz utrzymać fabułę — trzewia w spójnej całości, musisz je otoczyć żebrami — żebra umocować do kręgosłupa. Każda — nawet najdrobniejsza — historia musi być stabilna.

A największe ładunki obrazów mogą być zawarte w trzech wersach, kilku sylabach. I o tym zdecydowałem się też powiedzieć w trakcie prezentacji. Choć nie sposób wymienić wszystkie przykłady. Wybrałem jeden bardzo mi bliski — haiku Matsuo BashoLetnie trawy

Letnie trawy,
 Wszystko co zostaje
 Z marzeń żołnierzy.

Z założenia haiku to krótka forma literacka, standardowo zamknięta w 3 wersach. Odpowiednio 5–7–5 sylab. Chciałem uzmysłowić każdemu obecnemu podczas prelekcji, że słowa mogą być ogromnym ładunkiem. Z kilku słów można stworzyć nie tysiące obrazów, ale cały świat. Dać początek wielu historiom. Na tym i na potrzebie stworzenia kręgów i szkieletu dla każdej opowieści, skupiłem swoją prelekcję. To było raptem 10 minut. I na koniec jak to zawsze bywa — czułem niedosyt.

Tłum ma siłę

Drugie wydarzenie, które zaczarowało grudzień to CROWDfest, pierwsza w Polsce gala crowdfundingu. Inicjatywa Marcina Galickiego ze Wspieram.to. W tym przypadku miałem wielką przyjemność uczestniczyć w organizacji. Fenomenalne było, że tworzymy coś pierwszego. Coś dziewiczego. Każdy nowy ląd jest fascynujący.

Jeszcze przed 11 grudnia — wtedy odbył się CROWDfest — pisałem:

„Świat kultury, biznesu, nowych technologii jest pełen wyjątkowych idei i pomysłów. Ich realizacja nie zawsze jest prosta. Powód najczęściej ten sam — finanse.
Dzięki platformom crowdfundingowym społeczność może wspierać finansowo projekty z przeróżnych dziedzin. Doprowadzając w ten sposób do ich urzeczywistnienia.
 […]
 CROWDfest nie jest inicjatywą jednorazową. To wydarzenie cykliczne, które na stałe zagościło na mapie kreatywnych polskich eventów. Rozpoczynamy nową opowieść o polskim crowdfundingu.”

Gdy emocje już opadną

Jak kurz. W zakamarki mebli. Między przyciski klawiatury. I przyjdzie czas świętowania. Sklepy zatrzasną drzwi. Na cztery spusty. Ludzie wykręcą się z galerii handlowych, przez obrotowe drzwi.

Emocje związane z tymi wydarzeniami opadły w połowie grudnia. Emocje związane z przygotowaniami, organizacją, tremą. Ale zostały wspomnienia. Kadry. Dobra energia. Potem przyszedł czas znaleźć tę świąteczną atmosferę, a następnie przewrócić kartkę w kalendarzu. Tę najcięższą — ostatnią.

Magiczny rok

Czarujący powinien być każdy miesiąc, tak aby magiczny był cały rok. Z tą myślą rozpoczynam 2016.


Originally published at krzysztofsyrek.pl on January 4, 2016.

fot. www.unsplash.com