Wszystko za życie

Z Introwertycznym pozdrowieniem

Rok 2016. Pełnia lata. Wzmożona potrzeba na odnalezienie sensu. Sensu, który gdzieś się zagubił w ferworze podążania za dobrobytem, łapaniem kilku srok za ogon (zwanym współcześnie wielozadaniowością), doganiania wciąż rosnących wymagań. Detoks. Potrzebujesz detoksu. Natychmiast. Od wiadomości, od pseudo autorytetów, od mody na bez-gluten i wszystko odpicowane na każdą stronę. Detoks od przynudnawego perfekcjonizmu. Wtedy sięgasz po książkę, bo wiesz, że tam znajdziesz cytat, który lepiej niż cokolwiek odda Twój obecny stan. Szukasz słów Lorda Byrona, który skwitował… ”że nie człowieka kocha mniej, a naturę bardziej”.
Ale szperasz w domowej biblioteczce dalej i znajdujesz takie coś:

“Nagle wszystko się zmieniło, ton, powietrze, nie wiadomo, co myśleć i kogo słuchać. Jak gdyby przez całe życie prowadzono człowieka za rękę, jak dziecko, a teraz puszczono — ucz się chodzić sam. I wokół pustka — ani kogoś bliskiego, ani żadnego autorytetu. W takiej chwili chce się zaufać czemuś ważnemu, sile życia albo pięknu, albo prawdzie, żeby kierowały człowiekiem właśnie one, a nie obalone przez ludzi dogmaty, zaufać całkowicie i bez reszty, bardziej niż w codziennym pokojowym życiu, które już nie istnieje”
/Borys Pasternak, “Doktor Żywago”/

Te cytaty, i wiele innych, stanowią życiowe drogowskazy Chrisa McCandless’a. Chłopaka, który porzucił wszystko, zerwał więzi, rozdał pieniądze i wyruszył w drogę. Cudowny portret samotnika. Cztery lata wędrówki. Całkowite wyzwolenie okupione najwyższą ceną. Dowód na to, że młodość nie znosi ściemy. Chwała idealistom!

“Wszystko za życie”
Jon Krakauer
Pruszyński i S-ka
Warszawa 2008

Like what you read? Give Agnieszka Burghardt a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.