Dlaczego jeszcze nic nie napisałem o uchodźcach

Sprawa jest prosta: źle jest nie pomagać uchodźcom. Serio. Po prostu i bezwzględnie. Jeżeli komuś wojna zniszczyła dom, zabrała resztki bezpieczeństwa, to nic dziwnego, że ten ktoś bierze, co ma i ucieka.

Dużo można by pisać o tym, że uchodźcy to niekoniecznie uchodźcy, że jest prawdopodobne, iż część z tych ludzi po prostu jedzie po zachodnioeuropejski socjal; że znajdą się wśród nich terroryści i rekruterzy z Państwa Islamskiego. Ale o tym pisać nie chcę. Dlaczego?

Po pierwsze: nie manipuluj

Bo media łżą. Jeżeli nawet nie łżą perfidnie, to i tak pokazują tylko ten wycinek rzeczywistości, który jest na rękę im lub ich właścicielom, czy ich politycznym mecenasom i sojusznikom. Dziennikarka kopie Syryjczyka? Nagłówki krzyczą: „Tak Węgry traktują biednych uchodźców!”. W sieci pojawia się film z Keleti, gdzie na torach lądują butelki z wodą, a ktoś rzuca na szyny kobietę i dziecko? Ulica krzyczy: „Islamskie bydło! Do gazu!”.

Nie stawiam tu znaku równości, mimo że obie manipulacje są paskudne. Nie będę niczym usprawiedliwiał wzywania do mordu. Niczym. Nacjonalistyczne chlapanie ozorem jest mi obce. Pewnie mógłbym szukać dla tego okoliczności łagodzących oraz przyczyn takich zachowań, ale nie będę.

Nie będę też szukał dobrej woli u ludzi, którzy używają moralnego szantażu w tej sprawie: bredni uchodźcach o Iranie w roku 1943, samych zaletach państwa multikulturowego czy o europejskiej solidarności. Ta ostatnia zresztą jest nacechowana szczególnym rodzajem humoru. Brzmi trochę jak biblijna parabola o gospodarzu, który wyprawia ucztę i zaprasza gości. Goście się wymawiają mimo ponownego zaproszenia, więc gospodarz zbiera ludzi na ucztę po opłotkach. Tylko tu jest trochę à rebours.

Gospodarz woła głośno, że zaprasza wszystkich i wszystkich przyjmie, po czym — zapewne zdziwiony ilością gości — chce, by to jego sąsiedzi ich przyjęli. Gdy ci się opierają, szantażuje ich i grozi im użyciem siły. Niestety, panie Schulz, miłosierdzia, nawet tego instytucjonalnego, nie da się wymusić.

Szum informacyjny

Jak sytuacja wygląda naprawdę? Jaki odsetek stanowią uciekające rodziny? Ile jest samotnych dzieci? Ilu młodych mężczyzn? Kto jest uchodźcą, a kto migrantem ekonomicznym? Nie wiem. Ale są ludzie, którzy próbowali się dowiedzieć. Konrad Kruczkowski na swoim blogu opisał to, co widział na własne oczy na Węgrzech. Wybrał się tam razem z Jakubem Górnickim, który również przedstawił tamtejszą sytuację ze swojej perspektywy. Zajrzyjcie i oceńcie sami.

Ale chcę postawić pytanie, które możecie uznać za postawione w złym czasie: skąd ci ludzie się tu wzięli? Nie oszukujmy się — napływają od lat. Jasnym jest, że ich zwiększony napływ jest efektem idiotycznych deklaracji Niemiec, że przyjmą wszystkich. Idiotyzm nie polega na chęci udzielenia pomocy, ale na kompletnym rozminięciu się z rzeczywistymi potrzebami.

Trzecia droga

Żeby było gorzej, niemiecka zachęta zaowocowała ohydnym przemytem ludzi. Wyruszyć mogli ci najsilniejsi, ci których było stać na to, by przepłynąć przez morze i przeżyć podróż. Słabsi i biedniejsi dalej koczują w obozach w Azji. Nie dla nich europejski socjal. Z dzisiejszej perspektywy widać, że można było zatroszczyć się o uchodźców już w Turcji czy Libanie. Tam nadać potrzebującym status uchodźcy i zorganizować im bezpieczny transport do Europy. W ten sposób prawdziwi uchodźcy nie baliby się o własne życie. Nie musieliby wyczarowywać pieniędzy na przewóz. A i odfiltrować migrantów ekonomicznych byłoby łatwiej. Ciekawie przedstawił to Paweł Jędrzejewski w swoim artykule na Forum Żydów Polskich. I jest to zdanie, którego brakuje mi w wypowiedziach europejskich przywódców.

Idąc dalej, oczywiście, można powiedzieć, że nie trzeba było destabilizować dyktatur w Libii, w Iraku czy w Syrii. Cóż, za późno.

Za późno

Powtórzę to, co powiedziałem na początku: uchodźcom trzeba pomóc, skoro tej pomocy potrzebują. W każdym kontekście: wolontariatu w obozach/skupiskach uchodźców, pomocy instytucjonalnej i administracyjnej, a także — może i przede wszystkim — mądrych decyzji politycznych. Każdy uchodźca tęskni za domem. Celem głównym powinna być pomoc w odbudowie tego domu. Ale nie można zapominać, że ci biedni, głodni i chorzy potrzebują podstawowej pomocy teraz. Nie staną się zdrowsi czy najedzeni przez to, że znajdziemy wśród nich oszustów i terrorystów.

Dopisek: Nie chcę nadać temu wpisowi wartości absolutnej. To jest tylko moje zdanie i to niepełne, zawierające jedynie kilka punkcików z obserwacji. Wciąż jest mało danych o ludziach, którzy przybywają do Europy, a tych ludzi jest więcej i więcej. Problem polega na tym, że nigdy nie było łatwego rozwiązania kwestii migracji i uchodźców, a dziś dobrego rozwiązania próżno szukać nawet wśród tych trudnych. Za późno, Europo.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.