Uwielbiam ludzi, którzy piszą komentarze — niewiedzą, że wszyscy mają ich w dupie.

Nie istnieje portal społecznościowy lub informacyjny bez systemu komentarzy — jest to jedna z podstawowych rzeczy stron internetowych. To oznacza, że każdy może napisać komentarz, mieć swoje trzy sekundy sławy i zaistnieć.

Te trzy sekundy sławy są raczej kwestią tego, że przez chwile komentarz będzie wyświetlany na samej górze (logiczne, bo będzie najświeższy), ale zaraz ktoś napisze następny i właśnie ten przepadnie w nicości. Prawdopodobnie nikt go nie przeczyta, bo po prostu wszyscy mają w dupie to co napisałeś — niezależnie od tego czy żyjesz z programu 500+ i jesteś matką siedmiorga dzieci czy doktorem habilitowanym, w tym systemie wszyscy są na równi.

Bo komentarze pod postami dzielą się na dwa typy: te w których ludzie się tylko oznaczają, a te są najgorsze, osobiście mam odruch sprawdzania komentarzy pod postem, ale ostatnio coraz częściej po prostu widzę:
Imię i nazwisko: Imię i nazwisko
69 minut temu — Odpowiedz

oraz na te w których ludzie się kłócą, bo nie ma to jak dobra kłótnia z innymi, ważnymi osobami na świecie, na ważne tematy. Właśnie o nich piszę, bo na tę pierwszą grupę nie ma słów — ludzie nie ogarniają funkcji „Udostępnij”…

Osobiście muszę przyznać, że najczęstsze kłótnie w komentarzach według mnie są głównie na dwa tematy: polityka oraz technologia.

Ten pierwszy też jestem w stanie zrozumieć, chociaż ja nauczyłem się wiele miesięcy temu tego, aby mieć w tylnej części ciała to jakie przekonania mają inni, dopóki nie szkodzą ogółowi ludzi. Każdy ma swoje parady na które chce chodzić, manifestacje, jedni są po tej stronie, a drudzy po tej — to jest coś czego nikt nie zmieni. Natomiast dyskutować o tym warto tylko wtedy, gdy obie strony mają racjonalne argumenty — i właśnie teraz Ci powiem, że jednak nie.

Tak, aczkolwiek nie. ~ Tadeusz Sznuk.

Ponieważ to czy ktoś ma racjonalny argument na temat polityki jest głównie kwestią subiektywną! Oczywiście są ogólne standardy, które wkraczają wtedy gdy w tych argumentach dochodzi do rasizmu, nietolerancji itp., ale nie ma obiektywnych, konstruktywnych argumentów czy lepiej być za lewicą lub prawicą.

Kurwa! W Polsce to i tak jest jeszcze gorsze. Dlaczego? (Mówił o tym Krzysztof Gonciarz w Zapytaj Beczkę) bo nieważne czy jesteś za pomocą dla obywateli, nieważne za jakim programem jesteś i jak chcesz zmienić Polskę — ważne jest tylko to czy jesteś lewacką kurwą i zależy Ci na tym aby geje trzymali się za ręce na ulicy czy za tym aby w Polsce rządził kościół. No ja pierdole!

Serio ludzie. Jak to mówią, ile jest dup na świecie tyle opinii. Jeżeli jesteś prawicowy to nie wchodź w dyskusje z osobą z lewicy — po co?! Ani Ty, ani on do niczego nie dojdziecie!

Gazeta Wyborcza w ciągu ostatnich tygodni wprowadziła możliwość dodawania komentarzy tylko dla osób, które wykupują prenumeratę. W Polskiej “cebulandii” od razu odezwały się osoby mówiące, że to atak na wolność słowa(sic!), że każą sobie płacić za dodawanie komentarzy itp. itd. Z drugiej strony, dosyć mała grupa osób broniła Gazety Wyborczej. Największe serwisy, które specjalizują się w social mediach mówią, że to bardzo dobry krok i kamień milowy w Polskim internecie — i cóż, niestety, ale to prawda. Jest to jeden z tych kroków w naszej części internetu, który zmienia wszystko — tak jak wprowadzenie Spotify i Netflixa, jak otworzenie Patronite przez Gonciarza, jak pierwsze zarobki blogera.

Więc z mojej strony uważam, że to bardzo dobry ruch. Zaraz za tym pójdzie wiele innych portali informacyjnych, które po prostu podniosą tym ruchem poziom dyskusji w komentarzach. Nie będzie już Januszy i Grażyn, którzy jedną ręką jedzą kanapkę, drugą drapią się po dupie, a trzecią głosują w ankiecie „Czy uważasz, że III wojna światowa wybuchnie?” — gdzie 70% ludzi uważa, że tak. W tedy wszyscy chwalą się nawzajem, bo ktoś tam uważa, że tak.

Drugą częścią jest technologia i tutaj analogicznie, aczkolwiek trochę się różni, bo rozmawianie o telefonach jest jak rozmawianie o partiach, tylko tych pierwszych jest o wiele, wiele więcej — dlatego dyskusja może się toczyć bardzo dobrze, pomimo skrajnych opinii z obydwu stron, pod warunkiem dobrych argumentów oraz zrozumienia drugiej strony.

Dlaczego? Bo nieważne czy korzystasz z iOS czy z Androida, masz Maka czy Windowsa (jak masz Linuxa to po prostu się w dyskusji nie odzywaj — wyjdzie to na lepsze), w kieszeni masz Samsunga czy iPhone — i ten telefon i tamten mają wady, systemy też. Ważne jest to aby móc po pierwsze przyznać się do tych wad, a po drugie umieć docenić drugą stronę.

Kiedyś mocno walczyłem za Apple w komentarzach, bo byłem w strasznym fanboyem — dziś jestem po prostu fanem, ale uważam, że teraz jestem wyżej niż kiedyś. Bo nie robię bezsensownych bitw w komentarzach. Nie rozmawiam z osobami, które piszą, że tylko Android lub tylko Samsung. Sam jestem w stanie napisać, że Samsung Galaxy S8 to dobry telefon — bo jest! W pewnych kwestiach na równi z iPhone, na innych wypada gorzej, a na jeszcze innych lepiej. Robi lepsze zdjęcia? Okej, fajnie, mój iPhone robi też dobre, trochę tylko gorsze, ale wolę mój soft — bo oprogramowanie w S8 doprowadza mnie do gorączki, dlatego osobiście go nie korzystam. I kurwa koniec! Nie ma żadnego, że mój jest lepszy. Twój jest na równym poziomie, bo ma wady i zalety — jak mój, dlatego tutaj nie ma lepszego lub gorszego. Nie wyszedł jeszcze telefon idealny i nigdy nie wyjdzie — bo nie da się zrobić systemu z połączenia tych dwóch, nie zrobisz systemu, który jest jednocześnie zamknięty i otwarty, z dużą i małą ilością rzeczy do personalizacji. Nie da się połączyć iPhone i Samsunga oraz nie da się połączyć Androida oraz iOS. Xiaomi, sorry.

Najgorsze jest to, że do ludzi o których piszę — to wszystko i tak nie dotrze… jeżeli pojawią się w komentarzach pod tym wpisem, po prostu zaczną mnie hejtować lub/i doklejać swoją opinię. Nie będą rozumieli, że to właśnie o nich jest ten tekst…

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.