
#NIEDZIELA
11/08/2016
Dzieciństwo odbieram często przez pryzmat przechodzenia niedzieli. Zawsze po wieczorynce robiło mi się smutno, bo wiedziałem, że na drugi dzień będę musiał iść do szkoły. Rozkładane łóżko zapewniało wyjątkowe bezpieczeństwo i komfort. Chorowanie było przyjemne, zwłaszcza, jeśli zdarzało się w trakcie roku szkolnego. Urodziny były prawdziwym wydarzeniem. Wszystko, do czego jeszcze nie zdążyłem się przyzwyczaić ocierało się o pewnego rodzaju sensację, urozmaicającą życie.
Niedziela dziś jest dość obojętna i nie wysyła mi żadnych sygnałów. Czasem może jedynie uwierać, w zależności od wyborów, jakich dokonałem w dwa, poprzedzające ją dni. Nie wiem już, co puszczają o 19:00 na TVP. Może nie ma już tam nic? Tylko śnieżący ekran odbiornika. Czy ktoś mnie jeszcze słyszy? Obiór.
Odświeżyć obraz. Niech nie śnieży. Niech tryska kolorami.
W życiu może zdarzyć się wszystko a zwłaszcza nic.
Michel Houellebecq