W chmurach

Chmury przy podejściu do lądowania w Monachium

Czasami nawet krótkie i nużące podróże służbowe dają szansę na zrobienie kilku zdjęć. Nie wiadomo kiedy przydarzy się okazja aby uchwycić jakiś ciekawy moment nawet półtora godzinnego lotu.

Warszawa tuż po starcie ukryta w niżowych chmurach.

Ponieważ latam często to i okazje się mnożą. Startując rano mam okazję widzieć Warszawę z innej perspektywy. Mimo trzech warstw szkła w samolotowym oknie jakoś udaje się zrobić zdjęcia. Może nie są one najwyższej jakości. Ale robiąc zdjęcia w takich warunków nie można liczyć, że wszystko będzie idealne. Jednak dla mnie to równie wielka przygoda i radość.

Zachód słońca ponad chmurami

W drodze powrotnej mam okazje widzie niebo o zachodzie słońca. Tam gdzieś ponad chmurami są one równie fascynujące co tutaj na zimie. Niestety tutaj właśnie ilość szkła przed obiektywem płata największe figle. Tworząc flary i inne efekty uważane, przez niektórych fotografów, za nie pożądane.

Chwilę po zachodzie

Spadająca ilość światła po zachodzie przysparza nie lada kłopotów, jeśli chodzi o wysokie wartości ISO potrzebne do zrobienia dobrego zdjęcia, jednocześnie wartości przysłony powodują, coraz większe spłycanie się pola.

Wchodząc w chmury

Natura prezentuje czasem zjawiska przyprawiające o dreszcz niepokoju. Jednocześnie będące bardzo widowiskowe. Podczas jednego z lotów powrotnych nad Warszawą złapała nas niespodziewana burza. Dając możliwość obserwacji sił natury tak dynamicznych a jednocześnie groźnych z zupełnie nowej perspektywy.

Super komórka nad Warszawą

Błyskawice iskrzące światłem w chmurach, pokazują człowiekowi prawdziwe moce otaczającego go świata.

Błyskawica w chmurze.

Przygoda z fotografią w samolocie jeszcze się dla mnie nie skończyła, ale jak w życiu bywa. Czasem bardzo długo nic się nie dzieje, albo przez godzinny lot można zrobić 500 ujęć.

Strugi kondensacyjne w chmurach