21–03–2016 — nie piję od 3 miesięcy i 6 dni

Kolejny dzień za mną. Dziś pracowicie od rana na nogach, ale dobrze. Nałóg zniszczył sporo również w kontekście zawodowym więc w okresie zdrowienia bardzo docenia się to, że się pracę ma, że można się rozwijać i że realizuje się ciekawe projekty.

Weekend spędziłem bardzo przyjemnie, rodzinnie, spacerowo, domowo i filmowo. Nie miałem głodów, nawet nie myślałem zbytnio o alkoholu. Staram się jak tylko mogę poświęcać czas dziecku i żonie. Być blisko nich, słuchać co mają mi do powiedzenia. Sobota jak to sobota — poranne obowiązki, zabawa z dzieckiem, obiad i spacer. Niedziela, kościół i święcenie palmy oraz ponownie spacer. Jak dobrze nie być w szponach nałogu który tak bardzo koncentrował się na mnie samym, moich potrzebach, zachciankach, moim piciu. Jak strasznie jest z perspektywy zdrowienia dostrzegać to uwikłanie, prowadzenie podwójnego życia z kłamstwami i obejściami. Jak niesamowicie podporządkowywałem czas wolny zorganizowaniu sobie picia i picia. W pewnym momencie złapałem się na tym, że pijąc najlepiej czuje się w swoim towarzystwie… to było to dno, ale do tego jeszcze wrócę. Po pracy obowiązkowy trening, chociaż na pół godziny. Zmęczenie fizyczne dużo mi daje. Dziś byłem na grupie w której na pierwszy rzut oka nie zobaczysz osób z uzależnieniem. Kobiety i mężczyźni, ładnie ubrani, często w markowych ubraniach. Każdy, prawie każdy ma pracę lub własny biznes. Jedni kończą inni zaczynają a jeszcze innym najzwyczajniej się nie udaje wytrwać. Niektórzy wracają tak jak ja. Mi zajęło 8 lat od pierwszej terapii (jednak przez te 8 lat piłem). Są osoby które np. po 9 latach nie picia są tak uśpieni przez nałóg, chorobę którą mają, że sięgają po puszkę piwa, lampkę wina, kieliszek wódki i bardzo szybko wracają do starych rytuałów. Zaczynają pić regularnie, do utraty świadomości, jeszcze intensywniej jak przed terapią. Wracają by się leczyć dalej. Do nałogu trzeba podchodzić z ogromną pokorą. To ciągła praca i odkrywanie siebie na nowo. Pierwsza z 12 zasad AA mówi:

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

Im szybciej uświadomimy to sobie i nie będziemy toczyć wewnętrznej walki z własnym ja tym lepiej dla nas, naszych najbliższych oraz otoczenia w którym przebywamy. To absolutnie ważne i kluczowe do tego by móc leczyć się i czerpać z tej nauki jak najwięcej.

Grupy są bardzo fajne. Pokazują jak alkoholikiem, narkomanem, hazardzistą potrafi manipulować nałóg, jak podobne są nasze zachowania, metody oszukiwania, przeżycia, straty, głody. Jak często mówimy o życiu, o problemach z nim związanych. Alkoholizm to rak duszy napisała Ewa Wodyłło a ja podpisuje się pod tym obiema rękami.

Zakończę cytatem Jana Pawła II „ Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”

Zdrowienie to ciężka praca, ale gdy zobaczy się pierwsze efekty dostaje się skrzydeł (choć to też bywa niebezpieczne, ale o tym kiedy indziej).