Bądź jak Hank Moody

Po ponownym obejrzeniu Californication (jest to jedyny serial, jaki obejrzałem dwukrotnie w całości) spisywałem moje spostrzeżenia co do postaci granej przez Davida Duchovnego. Jak być Hankiem Moodym?

Oto krótki poradnik:

a) Mieszkaj w Kaliforni. To daje Ci szansę do dzielenia loda z wyzwolonymi surferkami. Wtedy kup trochę winyli i wiosło. <spoiler>Jest szansa, że któraś z nich perfidnie Cię okradnie, a potem zwróci to, co zabrała. </spoiler>

b) Zostań pisarzem. Albo przynajmniej spisuj swoje chore myśli na papierze/w windowsowym notatniku. Nawet jeśli jesteś masz problemy z wyrażaniem emocji, na papierze przyjdzie Ci to łatwiej niż sądziłeś. Jeżeli nie możesz wykrzesać z siebie choćby zdania, wybierz się na samotną wycieczkę do pobliskiej speluny. W drodze do domu wstąp do monopolowego po coś z gatunku +21. Następnego dnia przyjmij dwie szklanki “lemoniady z ogórków” i przystąp do działania. Nie potrzebujesz Maca ani tego archaicznego przyrządu, jakim jest maszyna do pisania. Chodź maszyna podobno pomaga.

c) Miej swój rytuał. Skończyłeś pisać? Trawa, whisky i Warren Zevon. Albo szlug, Królewskie i Guns N’Roses. Cokolwiek. Miej chwilę dla siebie. Jeśli jesteś sportowcem to może być banan, Snickers i wyjątkowo wysokokaloryczny napój. Z drugiej strony, jeśli zależy Ci na sporcie nie powinieneś tego czytać. Chyba, że trenujesz polskie karate.

d) Zajdź sobie muzę. Dobry akapit pojawia się na skutek potężnej inspiracji. No i kaca, chodź to też możemy zaliczyć do całkiem niezłych artystycznych kopów. Jednak rola tej jedynej, dla której chcesz się poświęcić, gra tu rolę kluczową. Ktoś mądry kiedyś powiedział: ogryź do kości opowiadanie, powstanie wiersz. Gdzieś po drodze do opowiadania jest scenariusz, w którym rolę przewodnią gra ta blond (?) włosa piękność. Nie nazywasz jej “swoją” a ona “moim”? Nic nie szkodzi. Na pewno coś napiszesz. Choćby list, którego nikt nigdy nie zobaczy. A cichymi dniami będziesz martwić się nawet wtedy, gdy obydwoje o sobie zapomnicie.

e) Załóż maskę niewzruszonego skurwysyna. Daj znać całemu światu, że masz go w dupie. Niech się dzieje co chce. Jesteś tylko Ty, cipki i rock and roll. Takie życie daje Ci kopa, by ciągnąc to wszystko dalej. Do czasu, aż wytrzeźwiejesz. Wtedy twoją najlepszą przyjaciółką staje się archaiczna maszyna do pisania, czy zeszyt z okładką z Mustangiem z Dzikiej Doliny ze znikomym procentem celulozy, który kupiłeś w Tesco, bo był najtańszy. To w nim zacząłeś kształtować swoją twórczość.

f) Prowadź po pijaku i daj w mordę gliniarzowi. Dlaczego? Bo wszystko dobrze się kończy.