
Czego nauczyła mnie wyprowadzka od matki?
Nie wyszedłem z domu w dniu osiemnastych urodzin. Nie poszedłem na swoje, tylko do taty i nawet znajomi pozostali ci sami. Jednak zmieniło się wszystko.
Do tego dnia jedyne, co pamiętałem, to życie z matką, więc ciężko było sobie wyobrazić wyjście z domu. Typowa strefa komfortu, o której opuszczeniu łatwo jest mówić, zastanawiać się co gdyby i planować, ale o wiele trudniej po prostu przejść przez próg i się nie wycofać. Bo wbrew temu, co mogło by się wydawać, przez to, że więź syna z matką jest wyjątkowo bliska, naprawdę ciężko jest pogodzić się z tym, że to już koniec. A gdy już to zrobiłem, zrozumiałem, że:
- Nie ma czegoś takiego, jak “muszę”.
Nieważne kim dla mnie ktoś jest, jeżeli nie odpowiada mi obcowanie z nim i czuję się niekomfortowo. Mam prawo wyjść. Świat się nie zawali. A przełamanie schematu, podjęcie decyzji i wzięcie odpowiedzialności, to coś, co tylko wzmacnia nas jako ludzi.
- Nikt nie jest w stanie mi zagrozić.
Ludzie wokół się zmieniają. Matka jest tylko jedna, ale jak widać w relacji z nią też bywa różnie. Natomiast pewne jest , że jedyne co mam to siebie i co by się nie działo w relacja z innymi, jutro obudzę się w tym samym ciele, tylko może w trochę innym położeniu. Dlatego też zamiast skupiać się na tym, czego chcą ode mnie inni i jakie mają do mnie zastrzeżenia, powinienem skupić się na sobie. Poświęcać sobie czas, tak by otoczenie było tylko dodatkiem, a nie smutną częścią życia.
- Pieniądz to tylko papier.
Teraz mam ich mniej, ale jestem szczęśliwym człowiekiem, który czuje się w życiu bezpiecznie, a to chyba ważniejsze od stanu konta.
- Doceniam to, co mam.
Każdego dnia, gdy rano wstaję, cieszę się, że nie muszę się z nikim kłócić, że moim psim obowiązkiem jest nauka i że jestem jeszcze dzieckiem. Przez pewien czas, gdy sytuacja nie była stabilna. musiałem zachowywać się jak dorosły. Robiłem to nieudolnie i bardzo mnie to wszystko męczyło. A dziś, gdy za miesiąc będę miał dziewiętnaste urodziny, chce by zawsze było, tak jak jest. Nie dlatego, że nie lubię się rozwijać, ale dlatego, że gdy mamy rodzinę i spokojny dom, to pomijając dłuższy szereg cyferek na koncie, jedyne co może nam się przydarzyć to strata, a jak na razie nie jestem na to gotowy.
- Im szybciej nauczysz się żyć bez matki, tym lepiej.
Nie każdy musi odcinać pępowinę tak szybko i drastycznie, jak ja. Lecz nie zmienia to faktu, że prędzej, czy później musi nadejść etap odłączenia. Dziś, gdy słyszę o trzydziestoletnich facetach mieszkających z mamusiami, moje kąciki ust, mimowolnie się unoszą. Bo rozwiązanie tego problemu, w pewnym wieku zaczyna wiązać się z niesamowitym postępem na każdej płaszczyźnie życia faceta. Nikt za Ciebie nic nie zrobi, nikt Cię nie usprawiedliwi i nikt nie powie, że jest zajebiście, gdy Ty coś po prostu spieprzysz. A to sprawia, że z półświadomego mentalnie bobasa, stajesz się człowiekiem. Co nie znaczy, że w tym momencie masz się spakować i wyprowadzić. Jednak musisz mieć z tyłu głowy, że całego życia z mamusią nie przeżyjesz.
A podsumowując cały tekst: Jestem świadomy nietrwałości.
Wiem, że tak, jak etap życia z matką, tak etap życia z ojcem — mój komfort psychiczny się skończy. Będę musiał się wyprowadzić. Nadejdzie dzień, gdy będzie trzeba samemu się utrzymywać, a przede wszystkim wrócić do tego, jak wygląda moja sytuacja z mamą i jakoś to wszystko poukładać. Jednak z każdym dniem jestem na to coraz lepiej przygotowany, bo nie uciekłem z domu i od problemów, ale podjąłem decyzję, która była zgodna ze mną i robię to do dziś, nawet jeśli czasem jest to zwyczajnie trudne.