Historia pewnego chłopca, który postanowił, że wszyscy go usłyszą

Daniel Fitzpatrick ze Staten Island był zwykłym trzynastolatkiem, który nie potrafił znieść losu, jaki serwowali mu rówieśnicy i nauczyciele z Holy Angels Catholic Academy, do której uczęszczał. Zwracał się o pomoc, rozmawiał, a w ostateczności stawał dzielnie twarzą w twarz z przeciwnościami z podniesioną gardą. Walczył dzielnie w nierównej walce.

Walczył, ponieważ nie może kontynuować potyczki. Jak sam pisze w liście, nie dał rady. Daniel popełnił samobójstwo.

GoFundMe

Walczył o aprobatę swoich rówieśników, którzy nim gardzili. Początek ważnego okresu w życiu człowieka — dojrzewania. Chłonięcia wartości jak gąbka. Dziś w Polsce powiemy, że był “gnębiony”. Prześladowany przez swoich kolegów, odrzucony przez koleżanki.

Walczył o pomoc dorosłych. To dziwne, że w ogóle musiał to robić. Zwracał się do nauczycieli i rodziców. Belfrowie bagatelizowali problem. Jak myślicie, co mogli usłyszeć państwo Fitzpatrick u dyrektora szkoły?

Będzie dobrze.
Chodzi na terapię?
Musisz bardziej się starać, Danny.

Wspomina o tym ojciec Daniela.

Co więcej, chłopiec był prześladowany przez swoich wcześniejszych znajomych. Pisze o tym w liście napisanym ponad miesiąc przed popełnieniem samobójstwa.

Facebook; Daniel Fitzpatrick

Ile razy Daniel usłyszał, żeby się nie przejmował, że inni mają gorzej, że trzeba wziąć się w garść? Zapewne każdego dnia. Ilekroć dostawał podobne diagnozy, kiełkowała w nim myśl, że to on może być winien tego wszystkiego. Nie chciał przecież, by koledzy wpadli w kłopoty. Dochodziło do rękoczynów. Nie bez konsekwencji zdrowotnych i w szkole. Poczucie winy za sankcje, które spotkały gnębicieli wskazuje na wielką empatię w bardzo młodym umyśle. Empatii, która odpowiednio ukierunkowana mogłaby uzdrawiać świat.

Facebook; Daniel Fitzpatrick

Zawiódł? Kogo? Siebie, nauczycieli, rodziców? Chciałeś, by Twoje przesłanie usłyszeli ludzie z otoczenia. Usłyszy cały świat.

Lecz finalnie:

Daniel was out