Jak to jest z tymi wartościami?

Dawno mnie tu nie było, od jakiegoś czasu zauważyłem, że coraz poważniej łapię życie za rogi i coraz bardziej krępuje mnie pisanie o tym, co myślę. Jak to powiedziała jedna z Tindera — dopadła Cię dorosłość i w sumie tak jest.

Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, ale wszystko zaczyna się w dniu Twoich narodzin. Zależnie od płci wmawia Ci się jakieś dziwne schematy, które rzadko kiedy są komuś potrzebne. A w zasadzie potrzebuję ich tylko ci, którzy są już w tych schematach uwięzieni. No wiecie, jak to leci. Chłopiec to wartości, zasady, honor, a dziewczynka, to duma, poczucie wstydu, jeśli chodzi o to, jak wygląda jej ciało od pasa w dół i pewnego rodzaju niedostępność, tak, jakby miała sama siebie ograniczać w relacjach z innymi ludźmi.

Potem dorastasz, odwracasz się i jeżeli przyjrzysz się wszystkiemu uważnie, dostrzegasz, że na tej drodze zostało popełnionych wiele błędów. A może to ja tak mam, jako dziecko, którego rodzice od zawsze są po rozwodzie.

Mimo tych warunków, i tak w każdym budzi się bunt. To naturalne, chcemy być lepsi. Każdy ma to w sobie, niezależnie od tego, jak bardzo to w sobie tłamsi.

W ten sposób dochodzimy do tych miękkich cech, po których odróżnia się dziewczynkę od chłopca. A raczej kobietę od mężczyzny. Każdy trawi to na swój sposób. Oddaje się wartościom i dumie, czego przykład mamy przy okazji tego, co się dzieje w naszym pełnym strachu kraju. Bo ta cała Polska Walcząca i żołnierze (jebnięci) wyklęci nie wzięli się z powietrza, tylko właśnie z potrzeby sensu, w życiu pełnym obaw.

Potem na podstawie tych wartości oceniamy ludzi. Tak, nie bez przyczyny napisałem w nawiasie jebnięci, bo wiem, że każdy “patriota”, już chce mi wpierdolić :)

Jednak uciekając w wartości często odrzucamy ludzi. I pół biedy, gdy nazwiesz kolegę lewakiem i stracicie kontakt. Gorzej, gdy na podstawie jakiegoś żalu do rodziny, odrzucamy wszystkich po kolei.


Z czasem, gdy pisałem, żyłem, reagowałem i starałem się być dobrym człowiekiem, zauważyłem, że te wartości, niezależnie na jakiej płaszczyźnie, w pewnym momencie stają się prawdziwym ograniczeniem, które wpija się w skórę, gorzej od nylonowej struny.

W końcu zadałem sobie pytanie: “Co w zasadzie dają mi te wartości, honor i zasady?”. A po kilku dniach wiedziałem, że odpowiedź brzmi: “Nic”.

Oczywiście, znam dziesiątki osób, które się z tym nie zgodzą, ale znam też tych, którzy w imię takich wartości rozdzierają sobie serce na wskroś. Myślą, że gdy zrezygnują z tych wszystkich przekonań, to przyznają się do błędu. Poddadzą się i cały protest, który zaczęli okaże się bezcelowy.

Ale wiesz co, żadne wartości nie zastąpią mi ludzi, którym na mnie zależy.

To takie proste. Gdy, dziś rzeczywiście dopada mnie ta dorosłość, widzę, że wolę wyjść w oczach ludzi, na hipokrytę, chorągiewkę i co tam sobie jeszcze dopiszą, niż w swoich oczach widzieć faceta, którego stłamsili.