Jeśli jutra nie będzie?

Świętując koniec 2015 i początek 2016 zakładamy odważnie i pysznie, że ten nadchodzący rok będzie! A jeśli jutro jednak nie nadejdzie?

Podziękuj…

Ciesząc się na kolejny wyjątkowy, “lepszy od mijającego”, niesamowity rok zapominamy o tym mijającym. Składając noworoczne postanowienia zapominamy o podziękowaniach. Myśląc o planach na 2016, nie myślimy o dokonaniach 2015. A jak ten nowy może być lepszy jeśli nie zadaliśmy sobie trudu, żeby pomyśleć co w tym starym było do poprawy. Czas na refleksje i podziękowania powinien być zawsze.

Dziękuję…

  • za 365 dni, 365 poranków i szczęśliwie tyle samo wieczorów,
  • za każdy bezinteresowny uśmiech i za chwile, które były wyjątkowe dzięki ludziom, którzy je tworzyli,
  • za ludzi, których mam blisko siebie i wiem, że przyjaźń z nimi to nie puste słowa,
  • i wreszcie za to co wydaje się być obowiązkowe, a wcale nie jest… za zdrowie.

Przeproś…

O ile dziękowanie jeszcze jakoś nam idzie o tyle z przepraszaniem jest najtrudniej. Bo razem z nim przyznajemy się do błędu, zgniatamy swoje ego i schodzimy z piedestału “zawszewiedzących”. Ale przepraszanie oczyszcza, naprawia i dodaje rozpędu. Przepraszanie to przywilej, bo oznacza że masz jeszcze szansę coś naprawić.

Przepraszam…

  • za “brak” czasu.

Poproś…

I to wydawać by się mogło jest najprostsze, a jednak oczekując, rządając, nakazując, dając sobie radę sami zapominamy, że to właśnie prośba ma największą siłę. Że to ona sprawia, że ludzie wzajemnie siebie potrzebują.

Poproszę…

  • o uważność na dziś.

2015!

Kończę ten rok melancholinie, bo to co wydarzyło się dziś uświadomiło mi jak wiele przegapiłam w tym roku. Biegnąc jak zawsze, z skądś dokądś chciałam jeszcze wbiec do sklepu. Biegnąc w jego kierunku zobaczyłam zakapturzonego, zgarbionego, starszego mężczyznę stojącego przed drzwiami do tegoż sklepu. Zaklęłam w duchu, że albo sklep zamknięty albo jakiś menel stoi przed nim i będzie chciał na chleb czyli wódkę. Pan jednak z uśmiechem otworzył mi drzwi i bez słowa puścił przodem. Biegając po sklepie wrzucałam do koszyka produkty i co raz mijałam szerokim łukiem tegoż menela coby przypadkiem nie poprosił mnie o pomoc, bo się przecież spieszyłam. Koniec końców i tak stanęłam za nim w kolejce. Kupił mleko, kilka czerstwych bo tańszych bułek, coś do chleba i zapłacił 7,25 zł. Ja bez mrugnięcia wydałam 52 zł i wybiegłam ze sklepu. I zobaczyłam kątem oka, że ten człowiek grzebał w śmietniku przy sklepie. Pobiegłam dalej bo w perspektywie miałam ciepłą herbatę i koc, bo przemarzłam tego ranka. I dopiero gdy wbiegłam do ciepłego domu zrozumiałam! Ten szybko przezemnie oceniony menel był biednym, prawdopodobnie samotnym staruszkiem, który stał przed sklepem bo czytał wywieszone na nim promocje i liczył na ile może sobie pozwolić wiedząc, że w kieszeni nie ma karty kredytowej. I zrobiło mi się wstyd! Wstyd za to jak szybko i źle go oceniłam. Wstyd, że nie poświęciłam mu chwili, nie zaproponowałam pomocy, nie byłam uważna. I wreszcie wstyd, że przebiegłam ten 2015 rok bez uważności i bez troski o dziś — goniąc jutro!

I dlatego też życzę Wam, aby 2016 był czasem uważności na małe chwile i wielkich ludzi. Bo życie jest turbo tylko wtedy, gdy jest w nim #człowiek!

A teraz Twoja kolej. Podziękuj, przeproś i poproś a potem wejdź w 2016 pamiętając, że jutro to przywilej a nie obowiązek. Doceń dziś, bo jeśli jutra nie będzie?

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Lu’s story.