Kreatywność to nasza naturalna predyspozycja, ale jej jakość zależy od naszych zasobów gromadzonych podczas życia

Kreatywność na uwięzi

„Jestem w kropce. Już chyba nic nie wymyślę. Gdzie moja kreatywność?”. Jeśli tak myślisz, to świetnie! Oznacza to, że twoje możliwości twórcze nadal są na wysokim poziomie, a kreatywność się odnajdzie. Przede wszystkim trzeba zrozumieć, jak ona działa.

Kreatywność zdobyła sobie wielką popularność w XX wieku. Chyba każdy z nas umieszczał ją w swoim CV, co trochę ją przereklamowało — ale w sumie niesłusznie, bo prawda jest taka, że kreatywny jest każdy. I to 24 godziny na dobę, jak pisał Raoul Vaneigem w „Rewolucji życia codziennego”. John Cleese — tak, ten od Monty Pythona — dodaje, że kreatywność to nie talent ani przywilej geniuszy. Kreatywność to nasza naturalna predyspozycja, ale jej jakość zależy od naszych zasobów gromadzonych podczas życia. Kreatywność jest jak klocki Lego, które — różnorodne w kształcie, fakturze i kolorach — symbolizują nasze doświadczenia. Amerykańska pisarka Amanda Palmer dodaje, że tworzenie jest jak łączenie kropek, ale można połączyć właśnie tylko te kropki, które się posiada we własnym zapleczu. Naszą wiedzę syntetyzujemy po to, by stworzyć coś, co w myśl biznesowej definicji kreatywności będzie nowe i użyteczne. Tylko tak naprawdę trochę nie wiemy, jak to się dzieje. Bo dzieje się jakby samo…

Jak działa kreatywność?

Steve Jobs opowiadał, że najbardziej kreatywni ludzie zapytani, jak to robią, że są kreatywni, czują się trochę winni, bo tego nie wiedzą, gdyż nie robią tego świadomie. Profesor Włodzisław Duch — fizyk komputerowy i kognitywista Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu — mówi, że nasz mózg po prostu nie ma takich możliwości obliczeniowych, by pozyskać świadomość dokonywania procesów kreatywnych. Umysł robi to intuicyjnie. Na szczęście działanie umysłu poniekąd przekłada się na pracę mózgu, a to można podglądać w funkcjonalnym rezonansie magnetycznym — fMRI. Dzięki tym możliwościom pogrzebano największy mit dotyczący kreatywności, mówiący o tym, że jest ona ulokowana w prawej półkuli mózgu. Już wiadomo, że w tym procesie uczestniczą obie półkule mózgowe, nawet bardzo symetrycznie.

Za te procesy odpowiadają w mózgu dwie różne sieci neuronalne, bo proces kreatywności składa się z etapów chaotycznych i racjonalnych. Sieć związana z racjonalnością decyzji jest siecią myślenia zorientowanego na cel. Angażuje zewnętrzne obszary kory przedczołowej mózgu oraz regiony tyłu płata ciemieniowego. Sieć jest aktywna podczas skupienia uwagi na konkretnym zadaniu. Działa z laserową precyzją i pracuje na twardych danych świata zewnętrznego. Analizuje fakty, wiedzę i ocenia rzeczywiste prawdopodobieństwo powodzenia nowych pomysłów. Jednak w kreatywności najważniejsze jest to, by wygenerować jak największą liczbę pomysłów. Tym właśnie zajmuje się druga sieć — zadaniowo-negatywna, zupełnie przeciwstawna w działaniu. Angażuje głębokie obszary kory przedczołowej i środkowe części płata czołowego. Aktywuje się niezależnie od nas, kiedy sieć racjonalnego myślenia jest wyłączona. Umożliwia myślenie spontaniczne. To wtedy jakby zupełnie znikąd pojawiają się luźne myśli, wspomnienia, skojarzenia, dlatego nazywana jest siecią domyślną. Pozwala rozpatrywać problemy wieloaspektowo, a nie tylko liniowo, bo skupia się na świecie wewnętrznym. Obie te sieci są moderowane przez trzecią — sieć elastycznej uwagi. Ona decyduje o tym, którą z sieci aktywować, adekwatnie do zapotrzebowania.

Blokada działania — gdy kreatywność nie działa

Archimedes swoje prawo wyporności stworzył, leżąc w wannie. Zapewne też znacie to uczucie, kiedy pomysły same wpadają do głowy pod prysznicem albo gdy spokojnie leżycie sobie na kocu. Przypadek albo szczęśliwy traf? Otóż nie. To właśnie efekt spontanicznego myślenia, które ma miejsce podczas relaksacji mózgu. Wtedy, gdy mózg wytwarza więcej dopaminy — chemicznego neuroprzekaźnika przyjemności. Z drugiej strony czasem coś nie działa, bezproduktywność napędza frustrację, a do olśnienia wciąż daleko. Spokojnie, to dobry omen! Znaczy, że jeszcze nie spoczywasz na laurach i możesz temu zaradzić. Przeszkody zwyczajnie są do pokonania. Jak pokonać załamanie kreatywności?

1. Cel — zastanów się, czy dokładnie wiesz, co chcesz osiągnąć, bo jak powiedział Einstein — problem poprawnie zdefiniowany jest w połowie rozwiązany.

2. Proces — przyjrzyj się temu, jak działa proces kreatywny w mózgu. Pamiętaj, że myślenie spontaniczne jest naprawdę spontaniczne i na siłę się nie da.

3. Stres — usuń wszystkie możliwe czynniki stresogenne. Zastanów się, co ci przeszkadza i co możesz z tym zrobić. Jeśli trzeba, przestaw biurko, zrób sobie odpowiednią przerwę. A może trzeba pogłębić wiedzę? Stwórz sobie przyjazne środowisko pracy.

4. Strach — przed porażką, przed działaniem w pojedynkę, przed oceną, przed czymkolwiek. Wiedz, że jeśli się nie odważysz, nie będziesz wiedział, co możesz osiągnąć.

5. Schematy — pozbądź się zachowań rutynowych. W końcu masz przecierać nowe szlaki. Wszelkie reguły i racjonalna ocena w etapie spontanicznego myślenia nie powinny się pojawiać.

6. Poczucie humoru — zawsze wskazane, pozwala zachować zdrowy dystans do siebie.

7. Aktywnie pobudź spontaniczne myślenie — zmniejsz działanie sieci racjonalnej, zwiększ aktywność sieci spontanicznego myślenia, czyli… improwizuj.

A na początek podaj jak najwięcej odpowiedzi na pytanie: dlaczego krzesło ma cztery nogi? A potem zjedz słonia. Najpierw go narysuj i podziel na tyle części, ile spraw ogranicza twoją kreatywność. Realizuj, czyli zjadaj słonia po kawałku, aż odetniesz wszystkie. To nie żart! Powodzenia i… nie bój się myśleć.


Tekst stworzony dla portalu hellozdrowie.pl /opublikowany: środa, 11 czerwca 2014/. Dostępny również na: kobieta.gazeta.pl, wysokieobcasy.pl oraz kobieta.wp.pl

Originally published at www.marta-witkowska.pl.