
Nie stać mnie na bylejakość.
Wyobraź sobie, że jesteś w sklepie. Musisz kupić sweter na zimę. Do wyboru masz dwa — ten wykonany w 100% z akrylu za 79 zł, lub taki w całości wykonany z wełny za 199 zł. W głowie zaczynają pracować trybiki. Jeśli kupisz ten za 79 zł, zostanie ci jeszcze dość pieniędzy na pasek/spodnie/bluzkę, a kupując sweter za prawie 200 zł tak naprawdę nie kupisz już nic, a to i tak biorąc pod uwagę wesołe założenie, że masz „luźne” dwieście złotych w portfelu.
Kupisz więc ten z akrylu, może dokupisz coś jeszcze i poczekasz na zimę. A jak temperatura znacznie spadnie, odkryjesz, że chociaż sweter ma piękny wzór warkocza lub nadruk renifera to wcale nie grzeje tak, jak powinien. Właściwie to nie grzeje w ogóle, źle odprowadza powietrze i możesz się w nim co najwyżej zapocić, a nie ogrzać.
Kupujesz więc kolejny, a potem kolejny… może w końcu dojdziesz do tego, żeby jednak zmienić materiał, ale to trochę zajmie.
Czy w tym wypadku to było zaoszczędzone 79 zł, czy może wyrzucone w błoto? Każdy wydatek, który nie nadaje się do noszenia lub go nie nosimy — nieważne, czy to 5 zł czy 150 zł — to strata pieniędzy. Gdybyś od razu kupiła ten za 199 zł, całego problemu w ogóle by nie było.
Wymówki
O, założę się że po moim ostatnim zdaniu miałaś przynajmniej trzy wymówki, dla których zakup droższego swetra nie jest dla ciebie. Niech zgadnę:
- Nie stać mnie na sweter za prawie 200 zł!
- On i tak niczym się nie różni od tamtego!
- Po co mam kupić jeden sweter za takie pieniądze, jak mogę mieć więcej za mniejszą cenę?
Z całą pewnością masz jeszcze kilka innych wymówek, co? Ale skupię się na tych.
Po pierwsze: nie stać mnie na bylejakość. Ciebie też nie. A bylejakością jest wydawanie pieniędzy na rzecz, która — nawet jak wygląda pięknie — nie spełnia swoich funkcji. Sweter z akrylu może i jest ładny i czasem miękki, ale to nijak ma się do prostego faktu, że ten sweter cię nie ogrzeje.
Stać cię na ten sweter. A jak nie na ten konkretny za 200 zł, to masz masę innych możliwości, naprawdę! Każdy z moich wełnianych swetrów (czy to angora, merino czy kaszmir) kupiłam w lumpeksie i polecam to każdemu. Napisałam nawet krótki przewodnik o tym, jak tam szukać. Nie kosztowały mnie nigdy więcej niż kilka złotych. Oczywiście to dlatego, że kupowałam je w małym, rodzinnym mieście, ale uwierz — da się zrobić.
Kolejną opcją są zakupy online — jest bardzo dużo stron poświęconych sprzedaży/wymianie ubrań i często można kupić tam perełki za kilkanaście złotych. Nie każdy wie, że kaszmirowy sweter może kosztować kilkaset złotych, więc sprzedaje go za 30 zł.
Droższy sweter będzie się różnił od tego tańszego. I nie tylko ceną! Jasne, wełna ma swoje wady, ale dobrze pielęgnowana, może nam służyć latami. Wszystko zależy od jej splotu i rodzaju. Akryl ma jedną zaletę — nie mechaci się tak łatwo, jak wełna, ale to wciąż nie jest dobry argument „za”.
Ostatni argument świadczy o tym, że stawiasz na ilość, nie jakość. To błędne koło zakupów, które tak naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego. Jest bardzo mało sytuacji, kiedy potrzebujemy kupić na „już, teraz” trzy koszulki. Robimy to z prostego powodu — bo możemy. Ale to nie znaczy, że musisz zaoszczędzić 50 zł na konkretnym zakupie, żeby kupić t-shirt z kiepskiej jakości bawełny i sztuczną biżuterię, bo była w promocji. Nie dawaj sobie prawa na takie wybory.
Stać cię na to!
Stać cię na to, żeby zacząć podejmować dobre wybory. Nie zawsze rozstrzał cenowy będzie tak duży; czasem będziesz mieć do wyboru gorszej jakości szynkę za 3 zł lub tę lepszą za 6 zł. Czy naprawdę chcesz zaoszczędzić te trzy złote?
To właśnie biednych ludzi nie stać na to, żeby pozwolić sobie na niedbałość w zakupach! Kupisz chińskie buty za 5 zł, ale co z tego, skoro za miesiąc będziesz kupować kolejną parę, potem następną i następną. Dużo rozsądniej jest zapłacić raz określoną kwotę i dbać o nasz przedmiot. To uczy szacunku do rzeczy i wyrabia w nas zdrowy nawyk świadomych zakupów.
Czy drogie znaczy lepsze?
Jest to pewnie pytanie, które od razu zaświtało ci w głowie. Odpowiedź na nie to nie. Drogie nie zawsze znaczy lepsze. Sprawdza się to najczęściej z ubraniami. Projektanci często liczą sobie po 300 zł za bluzę wykonaną z poliestru lub innego sztucznego materiału. Płaszcze sygnowane znanym nazwiskiem ze śladową ilością wełny za 800 zł? Tak, takie przypadki też się zdarzają, dlatego warto sprawdzać skład i metki.
Z jedzeniem sprawa ma się podobnie, często widać to przy żywności „ekologicznej”. Sok pomarańczowy z Biedronki (100 % soku z pomarańczy) kosztuje trochę ponad 3 zł. Podobny sok, ale ze stylowym designem i magicznym „eko” w nazwie może kosztować 7 zł. Nic dziwnego, że jest droższy — ma w sobie dodatek cukru, do tego całkiem spory, bo często na pierwszej pozycji w składzie.
Więc jak? Stać cię na bylejakość?
Originally published at leratajczak.pl on May 6, 2016.