Operując na skrajnościach

Głębokie zainteresowanie otaczającym nas światem niesie ze sobą całą gamę pozytywów, ale, jak wszystko w tym Wszechświecie, potrzebuje pewnej przeciwwagi w postaci pojawiających się również negatywów. Dyskusje światopoglądowe są ważne i istotne również w tych przypadkach, kiedy rozmówcy wcale nie dochodzą do konsensusu. Są one jednak narażone na swego rodzaju nieprzyjemną toksyczność.

Nasz mózg operuje na schematach i z natury zazwyczaj nie ocenia świata obiektywnie. Porównując wszystko do tego, co już poznał, mimowolnie zamyka się na nowe doświadczenia i wynikające z nich nowe wnioski. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy bezradni — jako istoty obdarzone inteligencją i samoświadomością jesteśmy w stanie przezwyciężać te naturalne odruchy.


Jak często zdarza Wam się dyskutować z osobami o skrajnych poglądach? Jak często osoby te są naprawdę mocno przekonane o słuszności ich ideologii? Jak często na jeden zestaw skrajności rozmówcy odpowiadają drugim, równie oderwanym od rzeczywistości? Internet bardzo uwypukla takie sytuacje. Najbardziej skrajne komentarze są albo banowane, albo plusowane najwyżej ze wszystkich, w zależności od poglądów reszty czytelników i redakcji. Jednakże komunikacja przez Internet pozostawia nam pewną prywatność, oddzielając rozmówców niewidzialnym murem anonimowości. Prawdziwe wyzwanie pojawia się, gdy to siedzący tuż obok nas rozmówca zarażony jest wspomnianą na początku toksycznością.

Dużo się ostatnio dzieje nie tylko na świecie, ale także na naszym małym, polskim podwórku. Niedoszła ustawa aborcyjna odbiła się naprawdę głośnym echem wśród prawie całego narodu. Poza zjednoczeniem części społeczeństwa za sprawą Czarnego Protestu, dyskusja o aborcji pokazała również, jak wiele spośród żyjących blisko nas osób opacznie rozumie etykę i zwykłe, podstawowe wartości. Sam temat aborcji jest niezwykle trudny i niejednoznaczny. Nie istnieje rozwiązanie, które byłoby “dobre”. W każdej z hipotetycznych sytuacji znajdują się osoby w jakiś sposób poszkodowane.

Ustawa aborcyjna zadziałała niczym sito, odsiewając swoją obecnością wszystkich nie kryjących się ze swoimi skrajnymi poglądami. Oczywiście dotyczy to ludzi znajdujących się po obu stronach barykady. Skrajne idiotyzmy głosili i głoszą zarówno prawicowcy, jak i lewicowcy. Konserwatyści i postępowcy. Wierzący i ateiści. Mężczyźni i kobiety. Sam zestaw wartości nie określa, czy osoba wyznająca go będzie operowała na skrajnościach. Sama ideologia nie warunkuje, jak bardzo oderwany od rzeczywistości będzie jej przedstawiciel. Nie ma znaczenia kolor skóry, narodowość, czy religia.


Wiele rzeczy jest dla mnie trudnych do zrozumienia. Wielu dróg myślowych nie rozumiem i nawet nie jestem pewien, czy chcę zrozumieć. Z mojego punktu widzenia skrajność wynika z zamykania się na empatię, na odczucia innych ludzi. Skrajność powodowana jest przez nieumiejętność, albo niechęć do zrozumienia sytuacji drugiego człowieka. Skrajność pojawia się wtedy, gdy ktoś jedną kreseczką oddziela czarne od białego, nie przyjmując tym samym istnienia szarości pomiędzy nimi. Oczywiście nie znaczy to, że nie istnieje podział na dobro i zło. Istnieje, ale granica między nimi jest płynna.

Często nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że dana rzecz jest jednoznacznie zła, albo jednoznacznie dobra. Nie mamy wiedzy, umiejętności, albo brak nam jakiegoś elementu światopoglądu. Nie posiadamy predyspozycji do wydawania wyroków. Wtedy najlepiej jest milczeć, bo czegoś nowego dowiedzieć się można tylko słuchając, nie mówiąc. Warto w tym celu opanować trudną sztukę mówienia “nie wiem”. Wtedy szansa na zarażenie się toksycznymi skrajnościami zmaleje, a my sami zaczniemy lepiej kontrolować ograniczenia naszych umysłów. Przestaniemy na skrajność odpowiadać skrajnościami, a zamiast tego zaczniemy dostrzegać więcej.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.