Otwarty list do lekarzy i pielęgniarek


Od paru tygodni mam niestety bardzo przykre doświadczenia w pewnym polskim szpitalu. Doświadczenia nie jako pacjent, ale jako członek rodziny osoby, która w nim przebywa – celowo nie będę wchodził w szczegóły, bo nie o to tutaj chodzi. Chciałbym jednak kilka szczerych słów skierować do lekarzy i pielęgniarek – niestety nie mam o was dobrego zdania, a wynika to z błędów waszych koleżanek i kolegów po fachu. Zanim jednak zamkniecie tą stronę, zachęcam do wytrwania do końca, bo nadal jak idiota wierzę, że gdzieś tam głęboko macie sumienie.


Po pierwsze – nie interesuje mnie ile zarabiacie i jak Wam jest źle. Jeśli chcecie to walczcie o swoje, ale nie kosztem pacjentów. A jak wam się nie podoba, to świat stoi otwarty przed wami – nie ma przymusu pracy w kraju. A jeśli już macie pracę w danej placówce i do niej przychodzicie na dyżury, to wykonujcie ją jak należy, a nie na “odwal się”. Zdaje się, że składaliście pewną przysięgę tak na marginesie…


Po drugie, spróbujcie sobie wyobrazić, że popsuł wam się samochód, którego bardzo lubicie i na którym wam zależy. Udajecie się z nim do Autoryzowanej Stacji Obsługi waszego producenta, a tam mechanicy zaczynają nad nim robić to co robią najlepiej. Nagle jeden z nich staje na silniku, odpowiednio schyliwszy się pod otwartą maską, i zaczyna z całej siły szarpać jakieś przewody. Podejrzewacie, że to przewody wysokiego napięcia – drogi i dosyć istotny element sprawnego samochodu. Parę lat temu mieliście okazję zaobserwować jak je się wymienia i wiecie, że na pewno nie siłą i nie stojąc na silniku. Zwracacie się zatem do tego młodego, zaledwie dwudziestoletniego mechanika, że może lepiej, żeby nie szarpał, bo jeszcze coś urwie. A on się do was odwraca i…

– Nie będzie mnie Pan pouczał jak mam wymieniać świece w samochodzie!!! A skąd Pan ma niby wiedzieć jak to się robi??!?? – wrzeszczy na cały warsztat.

Chwilę później wyrywa przewody siłą i nie pozostaje już nic innego jak kupić i zamontować nowe. Naturalnie idzicie do szefa serwisu, aby ten założył nowy element, który został przed chwilą przez mechanika uszkodzony bezpowrotnie. Oczywiście na koszt ASO. A on spokojnie odpowiada…

– Nie umiemy instalować nowych przewodów. Proszę zabrać samochód do innego warsztatu i tam to zrobić na swój koszt. – i wzrusza ramionami.

Gdybyście nie wiedzieli przypadkiem jak należy się zachować to podpowiem:

  • szef powinien natychmiast załatwić nowe przewody, mechanik je powinien zamontować
  • jeśli tego nie potrafi, a serwis nie oferuje takiej usługi, to powinni dostarczyć samochód do serwisu, który to robi tak szybko jak to możliwe

Spróbujcie to sobie sami przełożyć do świata szpitali, lekarzy i pielęgniarek. Zapewniam, że taki absurd jest jak najbardziej możliwy.


Miałem w życiu styczność z lekarzami, którzy przepisywali mi leki na coś co mi nie dolegało. Jak miałem zapalenie ucha to dostałem antybiotyki na… nawet nie chcecie wiedzieć na co – jak laryngolog usłyszała co dostałem to myślałem, że zawału dostanie. A to nic przy niekompetencji środowiska lekarskiego z jakim się spotkałem przez ostatnie tygodnie i która woła o pomstę do nieba.

Nie potraficie się w żaden sposób komunikować. Nie podajecie prawdziwych informacji na temat stanu pacjenta. Nie potraficie nawet poprawnie zanotować temperatury pacjenta na jego karcie. Podajecie leki nie informując co to są za leki, a jak się pacjent pyta to odpowiadacie, żeby nie gadał tylko brał jak dają. Traktujecie pacjentów jak powietrze, zupełnie nie licząc się z tym, że dany lek wywołuje bardzo negatywne skutki mogące doprowadzić do śmierci, a jak już wywołacie ogromny ból to znikacie i nie reagujecie zupełnie na jego cierpienie ani wezwania.

Co z was za ludzie?!

Nie jesteście bogami. Nie jesteście lepsi od reszty społeczeństwa. Nie potraficie nawet często myśleć logicznie i zdiagnozować podstawych skutków waszych własnych czynów. Przykro mi to powiedzieć, ale wasze IQ też często nie idzie w parze z waszym ego.

Trochę pokory…


Naprawdę zróbcie sobie rachunek sumienia i zacznijcie traktować ludzi tak jak chcielibyście sami być traktowani przez innych. Bo w końcu traficie na takiego, który nie napisze paru akapitów jak ja powyżej, a zrobi coś znacznie gorszego.