Bo to, co przeżywa umysł, odciska ślad na tym, jak wygląda mózg.

Stres pożera mózg

Wyjść z domu o czasie, podrzucić dziecko do szkoły, zdążyć do pracy. Same ważne sprawy, zakupy, korki. Niby dzień jak co dzień, ale nieustannie w stresie, który dosłownie pożera nam mózg.

Stres — miał nas bronić, a dziś niszczy

Każdy dzień budowany jest przez ciąg zdarzeń, które wywołują w nas przeróżne emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne, przy czym każda z nich może wywoływać stres! Różnica jest taka, że stres pozytywny dodaje nam skrzydeł, a stres negatywny diabelnie szkodzi. Samo zjawisko stresu zostało odkryte zupełnie przypadkowo przez Hansa Selyego — kanadyjskiego fizjopatologa. Selye opisał stres jako niespecyficzne zmiany organizmu wywołane czynnikami szkodliwymi. A stało się to dopiero w połowie lat 30. XX w. „Dopiero”, bo stosunkowo niedawno stres oficjalnie zatracił swą pierwotną funkcję obronno-ostrzegawczą na rzecz miana pogromcy zdrowia. To właśnie Selye jako pierwszy zasugerował, że stres wywołuje schorzenia organizmu. Obecnie 60–90 proc. wizyt w gabinetach lekarskich spowodowanych jest skutkami długotrwałego stresu. Stres w psychice tworzy dysonans między możliwościami danej osoby a wymaganiami otoczenia, co w skutkach narusza naturalną równowagę zdrowotną. Spektrum dolegliwości jest bardzo szerokie. Obejmuje układ pokarmowy, układ krążenia, ale bezapelacyjnie najsilniej uszkadza mózg. A niszcząc go, oddziałuje i na ciało, i na umysł.

Stres — zjadacz mózgu

Zaburzenia pamięci, koncentracji uwagi oraz kontroli emocji. Spadek produktywności i kreatywności w pracy. Ciągłe zmęczenie i problemy zdrowotne, a także wzrost skłonności do zachowań ryzykownych i uzależniających. Brzmi znajomo? Nic dziwnego, bo to powszechne przejawy doznawania stresu. Na krótką metę spokojnie dajemy sobie z tym radę. Sprawa się jednak komplikuje, gdy atmosfera stresu staje się codzienna dla naszego umysłu. Bo to, co przeżywa umysł, odciska ślad na tym, jak wygląda mózg. A w długotrwałym stresie mózg zmienia się znacząco.

Naukowcy ze Stockholm Brain University i Stockholm University wspólnie przyjrzeli się mózgom osób, które doznawały długotrwałego stresu w pracy. Zauważono ubytek substancji szarej kory mózgu, w której zachodzą wszystkie wyższe procesy myślowe człowieka. Zmniejsza się szczególnie liczba neuronów w korze przedczołowej — informuje prof. Rajita Sinha, psychiatra i neurobiolog Medical School of Yale University. To część związana z kontrolą emocji i metabolizmu, z planowaniem i podejmowaniem decyzji. Zanik neuronów tej części obniża zdolności adaptacyjne człowieka w nowych sytuacjach.

Inne badania pokazały, że szczególny wpływ na zmiany mózgu ma kortyzol — hormon stresu wydzielany przez nadnercza. Jego wysoki poziom uszkadza synapsy komórek neuronów różnych struktur w mózgu, poprzez co neurony nie mogą się łączyć. Brak takiej łączności uniemożliwia przesyłanie informacji, a nieużywane neurony po prostu obumierają. Jest to szczególnie wyraźne w hipokampie, strukturze silnie powiązanej zarówno z procesem uczenia się i zapamiętywania, jak i z emocjami. W warunkach zrównoważonego stresu neurony hipokampu wychwytują kortyzol z krwi poprzez dwa rodzaje receptorów — niskie MR i wysoki GR. Natomiast w warunkach silnego stresu aktywne są tylko receptory wysokie GR, co w efekcie prowadzi do unieczynnienia komórek nerwowych, nawet na stałe! Zaburza to właśnie czynności poznawcze umysłu, jak uczenie i zapamiętywanie nowych informacji. Doktor Sylwia Kornicka z uniwersytetu w Utrechcie w Holandii w swoich badaniach hipokampu u szczurów zwróciła uwagę na to, że na stres bardziej są podatne samice. Przypuszcza, że przekłada się to na większą częstotliwość występowania depresji u kobiet. Świeżą diagnozą psychiatrów dotyczącą depresji jest określenie jej jako ciężkiej postaci długotrwałego stresu.

Dodatkowo w takich warunkach często bliskim towarzyszem staje się bezsenność. I to zarówno jako skutek stresu, jak i jego… przyczyna. Gdy bowiem nie śpimy — rozmyślamy, analizujemy, gdybamy, a więc cały czas podtrzymujemy w mózgu i umyśle stan stresu, potęgując go niemiłosiernie. Stajemy się coraz bardziej zmęczeni i jeszcze mocniej zestresowani. Ale na szczęście błędne koło możemy zatrzymać.

Stres — na ratunek

Dzięki temu, że mózg ma funkcje plastyczności komórek, można wpływać na jego funkcjonowanie poprzez modyfikowanie pracy neuronów. Oznacza to, że przynajmniej częściowo da się skutkom stresu zapobiegać, a niektóre z nich nawet odwrócić. Jak?

Po pierwsze — aktywność fizyczna. Grupa badaczy Princeton University z USA dowodzi, że ćwiczenia fizyczne wspomagają proces neurogenezy, czyli powstawania nowych neuronów w hipokampie. Współautorka badań profesor Elizabeth Gould dodaje, że w brzusznej części hipokampu myszy w trakcie aktywności fizycznej wydziela się neuroprzekaźnik GABA (kwas γ-aminomasłowy), który hamuje neurony odpowiadające za odczucia lękowe. Zaleca się różne techniki zajęć fizycznych i treningu relaksacyjnego, ćwiczenia oddechowe oraz jogę.

Po drugie — podróż w głąb siebie. Skupienie na swoim wnętrzu pomaga rozwijać samoświadomość i uważność. Może to być medytacja albo trening uważności. Tę drugą metodę doktor Vera Kaltwasser — pedagog szkoły średniej i doradca Akademii Edukacyjnej we Frankfurcie — stosuje już u dziesięciolatków. Pomaga to kontrolować pracę ciała w stresie poprzez regulację oddechu, ciśnienia krwi i tętna, co rozluźnia ciało i redukuje zwrotne impulsy stresowe. Trzeba dać sobie przestrzeń i ciszę, by wsłuchać się w siebie i swoje potrzeby.

Po trzecie — wsparcie społeczne. Rozwijanie i podtrzymywanie więzi społecznych, a więc życzliwa komunikacja, pomaga obniżyć poziom kortyzolu we krwi. Czasem trzeba się po prostu wygadać. A już wyjątkowo skuteczna okazała się też działalność w drugą stronę — nasza troska o innych, zarówno ludzi, jak i zwierzęta.

No więc taki plan: ćwiczymy, przyglądamy się sobie, rozmawiamy i pomagamy. I się nie stresujemy!

Tekst stworzony dla portalu hellozdrowie.pl /opublikowany: poniedziałek, 7 lipca 2014/

Originally published at www.marta-witkowska.pl.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.