Zadzwoń do Swoich Rodziców…

… i powiedz im, że ich kochasz. Bo potem możesz nie mieć okazji.


Rodzice są najważniejsi w życiu każdego dziecka. Dla swoich pociech potrafią zrobić wszystko, często bez wyjątku. Będą ich bronili i chronili tak długo aż starszy im sił. Ta energia jednak z czasem się kończy — wszyscy jesteśmy śmiertelni.

Nie wszyscy znają piosenkę Harriego Chapina z 1974 roku pt. “Cats in the Cradle”, ale możecie kojarzyć jej cover z 1992 roku zespołu Ugly Kid Joe. Oto jej fragment:

I’ve long since retired and my son’s moved away.
I called him up just the other day.
I said, “I’d like to see you if you don’t mind.”
He said, “I’d love to, dad, if I could find the time.
You see, my new job’s a hassle, and the kid’s got the flu,
But it’s sure nice talking to you, dad.
It’s been sure nice talking to you.”
And as I hung up the phone, it occurred to me,
He’d grown up just like me.
My boy was just like me.

Ja taki byłem… Nie było dnia, żebym nie myślał o rodzicach, ale rzadko się z nimi kontaktowałem i z każdym kolejnym rokiem spędzałem z nimi coraz mniej czasu. W szczególności dotyczyło to mojej Mamy, która mieszkała w innym mieście, oddalonym o 400 kilometrów. Odwiedziałem ją średnio raz w miesiącu, głównie dlatego, że po całym tygodniu pracy chciałem po prostu odpocząć. Nic nie robić i zregenerować się przede wszystkim psychicznie. Wolałem spędzić dzień na spacerze lub w Łazienkach na fotografowaniu wiewiórek niż w piątek w nocy gnać do Wrocławia i ponownie wracać te czterysta kilometrów w niedzielę i spać zaledwie kilka godzin, żeby w poniedziałek przed 6:00 być na nogach.

Nie chciało mi się.

A dzisiaj jej już nie ma.

Nie popełnijcie moich błędów.


Mama walczyła z rakiem przez ostatni rok i były dni, w których bardzo cierpiała. Na szczęście jej cierpienia się skończyły — odeszła w spokoju, z godnością i bez bólu.

Urodziła się 5 grudnia 1947 i zmarła 14 marca 2015.

Nie skończyła 68 lat.

Była najlepszą Mamą na świecie.


Jest jeszcze jedna osoba w moim życiu, która obecnie niestety toczy bardzo podobną walkę.

To najsilniejszy psychicznie i fizycznie człowiek jakiego znam, i bardzo go kocham. Nie ma dnia, żebym o nim nie myślał i nie trzymał kciuków za jego zdrowie, aby jeszcze długo i szczęśliwie kroczył przed siebie po Ziemi.

Walcz do końca i się nie poddawaj. Bo są ludzie na tym świecie, którym bardzo na Tobie zależy. Bardziej niż myślisz, ale mniej niż Ci się należy.


Powyższą osobą był mój Tata, który zmarł 19 dni po Mamie, 2 kwietnia 2015 roku.

Był najlepszym Tatą na świecie.


W tym roku po raz pierwszy w swoim życiu popadłem w głęboką depresję i jeszcze z niej nie wyszedłem, a minęło już pół roku.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wojtek Pietrusiewicz’s story.