JAZZ JAM
w Blues Club Gdynia

Przechodziłem obok tego szyldu wielokrotnie. W drodze na Openera, w drodze do Muzeum Emigracji, w drodze do portu towarowego na spacer, w poszukiwaniu kiosku i raz jak się zgubiłem podczas pierwszych podróży w Gdyni.

Blues, blues.. wewnątrzczaszkowy procesor nie skojarzył tego z klimatem, jedynie z gatunkiem. Dopiero lokalsi wskazali mi kierunek na środę wieczór.

Nie spodziewałem się, że dusza pokrewna nieczynnemu już Warszawskiemu klubowi Tygmont (z czerwonymi sofami po schodkach) ostała się gdzieś w zasięgu moich podróży.

Niewielka, podłużna sala, serialowe stoliki z ławami dookoła, ceglasto-fioletowa scena, czerwona perkusja i najważniejsze: utalentowani muzycy skupieni na wzajemnym porozumieniu w improwizacji.

Jam trwał 4 godziny z małymi przerwami na posilający łyk dla artystów. Drugi tydzień z rzędu to niepozorne miejsce na mapie Gdyni przy ul. Portowej 9 daje nietuzinkowy popis swoim klimatem i wysoką jakością kultury muzycznej.

Małą próbkę udało mi się zarejestrować podręczną kamerą. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie zrealizować tam pełny film muzyczny. To jest wg mnie jedno z miejsc, którym należy zapewnić nieśmiertelność.

Więcej o klubie dowiesz się na stronie http://www.bluesclub.pl

lub na ich facebook: https://www.facebook.com/BluesClubGdynia

Polecam. Zwłaszcza tym, którzy nad sceniczne efekciarstwo cenią sobie kameralne piękno w czystej formie żywych instrumentów.

One clap, two clap, three clap, forty?

By clapping more or less, you can signal to us which stories really stand out.