Bánh mì na Targowisku Bakalarska

Bazary to żywe twory, przeistaczają się, ewoluują, zaskakują za każdym razem. Na Targowisku Bakalarska w Warszawie bywamy ostatnio rzadziej niż w Wólce Kosowskiej, więc czas nadrobić zaległości, bo na rynku pojawił się nowy gracz. To bar Bami, którego specjalnością są wietnamskie kanapki bánh mì.

Zanim do niego dojdziemy czeka nas przeprawa korytarzem pełnym neonów, brokatu i rozgadanych kobiet. Pierwsza alejka bazaru to bowiem królestwo azjatyckich salonów piękności i w sobotnie południe atmosfera wrze. W wielokulturowym gwarze przebija się głos młodych wietnamskich nawoływaczy, kuszących do wejścia uśmiechem i obniżką cen. Szaleństwo z nutką acetonu. Na samym końcu alejki wdzięku i urody, zaraz przy ukraińskiej zielarce i wietnamskiej cukierni, znajdziecie jaskrawo-zielony bar, w którym za małe pieniądze dostaniecie całkiem duże kanapki.

Bagietki może nie są tak lekkie jak w Wietnamie, ale przyjemnie chrupią, a w ich wnętrzu skrywa się pâté z wątróbki, smażone jajko, sekretny sos, wieprzowina xíu, ogórek, kolendra, sos chili sriracha i prażona cebulka. To wersja na bogato, ale możecie dowolnie żonglować składnikami, bo właściciel mimo ciągłego ruchu jest chętny do negocjacji. Co ważne, w Bami stołują się nie tylko wygłodniali Polacy (tacy jak my), ale i Wietnamczycy — sami widzieliśmy jak młoda dziewczyna po 5 minutach wróciła po kolejną bagietkę.

Wizyta w tym miejscu nie byłaby kompletna bez wietnamskiej kawy — czarnej (cà phê đen) lub słodkiej ze skondensowanym mlekiem (cà phê sữa). Obie mocne jak to się rzadko zdarza, pachną czekoladą i kardamonem, chociaż w ich składzie są same kawowe ziarna.

Obowiązkowo sprawdźcie też dostępne desery — nam udało się trafić na jedwabiste tofu w syropie (tào phớ) oraz herbatę w stylu tajskim z galaretkami (trà sữa Thái). Ta ostatnia może przypominać japońską sproszkowaną matchę, ale nią nie jest — to oryginalny tajski produkt dostępny w spożywczych sklepach wietnamskich (trà bột Thái mix Cha Tar Mua). Warto w tym miejscu polować również na karmelony flan (kem caramen) i jogurt z owocami chlebowca (sữa chua mít)!

Podsumowując, bar Bami to na razie jedyne (oczywiście poza foodtruckiem Viet Street Food) w Warszawie miejsce, gdzie można zjeść autentyczne wietnamskie bánh mì — warto się tam pofatygować nawet jeśli nie przepadacie za bazarowymi klimatami. Zdradzimy Wam w sekrecie, że w porównaniu z bagietkami z Wólki Kosowskiej wypadają bardzo dobrze, w końcu to rodzinny biznes 😉

Bar Bami

Adres: ul. Bakalarska 11, Warszawa

Ceny:

  • Banh mi: 6–8 zł
  • Kawy i desery: 5–7 zł

Originally published at pyzamadeinpoland.pl on October 1, 2016.

Show your support

Clapping shows how much you appreciated Wiktoria Górecka’s story.