Koniec z kotami

Czego nie można zmierzyć, nie można też usprawnić.

If you can’t measure it, you can’t improve it. — Peter Drucker
  • Skąd się dowiedzieć, ile czasu wczoraj zmarnowałeś na Facebooku, oglądając koty?
  • Ile godzin w poprzednim miesiącu spędziłeś na oglądaniu seriali?
  • Ile minut średnio marnujesz na użeranie się z nową stroną Twojego “ulubionego” banku, bo zmienił grafikę?
  • Ile czasu poświęciłeś dzisiaj na przeglądanie logów w terminalu bądź rozmowę z klientem przez HipChat?

Dużo pytań, ale jeszcze więcej niewiadomych, bo skąd niby się dowiedzieć o czymś “po czasie”? Przecież nikt nie siedzi przy komputerze ze stoperem. Jednak jest na to sposób, który stosuję od lat. Pomaga mi też on też w szacowaniu czasu, jaki poświęciłem pracy, kiedy wystawiam faktury dla klientów.

Bezpieczeństwo

Dzielenie się tą wiedzą z innymi może być niebezpieczne. Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby wasz zleceniodawca dowiedział się, że zamiast w miniony wtorek pracować 8 godzin, poświęciliście 5 na szukanie nowego odkurzacza na Allegro. Mogłoby być niefajnie. Dlatego najbezpieczniej jest nie wypuszczać tych informacji ze swojego komputera. Piotr Konieczny powiedziałby, że takie wrażliwe dane powinny być przechowywane na maszynach “niewpiętych” do prądu, bo prędzej czy później ktoś znajdzie sposób, by się do nich dostać. Choć krążą pogłoski, że już i to NSA udało się opanować.

Remedium

Kiedyś używałem aplikacji Wakoopa. Śledziła ona moją aktywność — zapisywała to, jak długo było otwarte dane okno — a następnie pozwalała przygotowywać raporty w zależności od typu aplikacji: np. ile czasu spędziło się na czacie, edytując dokumenty czy w serwisach społecznościowych. Raporty były dostępne tylko online, a na komputerze wystarczała prosta aplikacja. Niestety, twórcy postanowili zmienić jej charakter — sprzedają ją jako narzędzie dla firm chcących badać zachowania konsumentów.

Drugim moim podejściem do problemu było używanie aplikacji RescueTime. Niby fajnie, działa pod różnymi systemami operacyjnymi (w tym pod Linuksem i Androidem!) — dla niektórych to może być plus. Ale mnie brakowało dostępu do szczegółowych danych i tego, co się działo na moim komputerze w konkretnym momencie.

I wtedy poznałem Timing. Aplikację na OS X, która pozwala zobaczyć, co się działo z komputerem w prawie dowolnej chwili. Grupuje oglądane strony internetowe według domen, ale jednocześnie pozwala zobaczyć, jaką konkretną podstronę oglądałem. Np. który fanpage na facebooku zmarnował mi najwięcej czasu albo nad którym plikiem źródłowym spędziłem najwięcej minut (może pora go zrefaktorować?). Dla mnie killer-ficzerem jest możliwość nadawania etykiety lub kilku etykiet poszczególnym stronom/podstronom/aplikacjom lub folderom i plikom.

Który plik zajął mi ile minut o której godzinie.

Program jest dostępny bezpłatnie (ma się dostęp tylko do dzisiaj i wczoraj) lub za €4,49 bez limitów.

Alternatywy 2

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy mają komputery z jabłuszkiem, więc spróbuję przedstawić poniżej parę alternatyw.

Po pierwsze, wspominany już RescueTime. Może niektórym z was taka funkcjonalność wystarczy. Z innych rozwiązań znalazłem jeszcze WhatPulse. Bardzo ciekawe jest to, że ta aplikacja potrafi pokazać, których klawiszy na klawiaturze używamy najczęściej, w której części ekranu klikamy najwięcej oraz jaką charakterystykę ma zużycie internetu w czasie. Ponadto posiada możliwości zbliżone do Timing i jest dostępny na najpopularniejsze platformy: Windows, Mac i Linux. Program pozwala też dzielić się tymi informacjami z innymi, tworząc profil użytkownika — przykład znaleziony na stronie.

Quantified Self

Jest to ruch, którego entuzjaści zajmują się mierzeniem i lepszym rozumieniem siebie samych za pomocą najróżniejszych liczb, danych, aplikacji i sensorów. Np. ile kroków robi` każdego dnia, ile czasu poświęcają na sen, jak zmieniają się w czasie ich markery biomedyczne, ile kalorii spożywają, jak zmienia się ich nastrój w czasie. Przedmiotem pomiarów może być też to, jak używamy komputera. A celem jest lepsze poznanie siebie, przewidywanie tego, jak się zachowamy w przyszłości, wypracowywanie dobrych nawyków i większa świadomość. Do czego może doprowadzić takie śledzenie siebie, dobrze pokazuje coroczny raport Nicholasa Feltona z poniższego wideo:

Od natłoku informacji można wręcz zwariować… Aby zejść na ziemię, można wykorzystać porady ze strony Lifehacker — co mierzyć, aby nie zwariować i przy okazji nie zbankrutować.

Jeśli zainteresowałeś się tym ruchem, spróbuj znaleźć spotkania entuzjastów QS w swojej okolicy na Meetup. Mnie udało się odnaleźć polską grupę na Facebooku oraz spotkania w Krakowie i Warszawie. Znalazlem też informację, że w ostatnim czasie odbył się maraton HackWAW poświęcony właśnie temu zagadnieniu. Mnie również to bardzo interesuje, więc możecie spodziewać się więcej wpisów poświęconych mierzeniu samego siebie.

- Rafał

Zdjęcie kota pochodzi z Internetu.


Originally published at smarter-life.tumblr.com.

Like what you read? Give Rafał Piekarski a round of applause.

From a quick cheer to a standing ovation, clap to show how much you enjoyed this story.