trzy dni i piętnaście lat później

Jesień sprzyja koncertom i nowym płytom. Nic nowego ale jakoś lubię powtarzać sobie różne truizmy po drodze na wódkę, by się nie zapomnieć, jakby powiedział jeden poeta. No ale jako, że jesień to po i pojawiła się nowa płyta. Po dłuższej chwili ciszy odezwały się panie z Trzy dni później. Pokój jej cieniom to najświeższy nabytek na półce i powoli smakuję ją po raz kolejny. A smakuje dość dobrze. Tak się akurat zdarzyło, że płyta trafiła w moje ręce podczas wczorajszego koncertu, promującego zresztą tę płytę. Ot i od płyty przechodzimy do koncertu płynnie i swobodnie, jakoby didżej z zachodniej stacji radiowej. Koncert odbył się w piwnicy artystycznej o nazwie Piwnica Artystyczna pod Świętym Mikołajem (znanej szerszej publiczności pod nazwą u Rybki). Trochę ciasnawo ale na kameralne koncerty miejsce bardzo dobre. Ale o samym koncercie. Prócz dziewczyn, które są stałym elementem wystroju, skład jest trochę zmienny. Tym razem zespół akompaniujący składał się z Pawła Odorowicza (altówka). To jednak wystarczyło. No a teraz chyba o muzyce.
Nowa płyta, jest nowa pod każdym względem. Wokalnie nawiązuje trochę do pierwszej, ale stylu aranżacji nie można było usłyszeć wcześniej w wykonaniu zespołu. Co prawda druga płyta obfitowała już w elektroniczne brzmienia, jednak teraz zyskały one zupełnie inny wymiar. Jeśli miałbym zakwalifikować gdzieś loopy, które się pojawiają to najbliżej im chyba do ambientu. Do tego altówka, która dodaje trochę mrocznego i snującego się niepokoju i na tym tle świetne wokalizy, czasem biegnące trochę w stronę folkowo-ludyczną a czasem w rejony, których jeszcze nie udało mi się chyba poznać i oznaczyć. To trochę nieładnie pisać o muzykach w kontekście innych muzyków, ale aranżacji nie powstydziłby się Clint Mansell, Joel Nielsen czy też Philip Glass.
Płyta wyznacza dość nowy kierunek i to na bardzo wysokim poziomie. Nie spodziewałem się jednak po niej niczego innego. Brzmienie jak dla mnie najlepsze ze wszystkich trzech płyt. Leśmiana trochę mniej też, ale z całym szacunkiem do wielkiego poety, niekoniecznie mi go tam brakuje. Płytę oczywiście polecam gorąco. Warto mieć, tym bardziej że jesień idzie.
Na sam koniec wypadałoby jeszcze dodać, że podczas koncertu zespół obchodził piętnastą rocznicę istnienia. Wynik bardzo ładny. Pozostaje życzyć wszystkiego dobrego na dalszej drodze i ciekawych nowych płyt.
Płyta dostępna między innymi tutaj: http://for-tune.pl/plyty/trzy-dni-pozniej-pokoj-jej-cieniom/